O żesz k* mać [Thong Thing (fwd)]


Pójdziesz siedzieć, dziecię przejdzie do domu dziecka,
i nadal będą sprawdzali bieliznę. Ale sprawę w sądzie
zawsze można takim abuserom jak wspomniany wicedyrektor
wytoczyć.



        Eeee.... Wspomniany? Z lekcji pobieranych na piosenkach MAdonny
pamiętam, że herself to raczej nie wspomniany. :)))

Gophi * Bofh# 265791 * wysocki.lodz.pdi.net/~adam/



--
Mad Wizard


     

  OT ul. Lennona
dzis wpadlam na ul. Lennona, kiedys byla tam nawet tabliczka, co informowala
literami, ze to Lennona, ta ulica, ale juz jej nie ma. wszystkie domy
stojace przy tejze ulicy maja oczywiscie adresy ulicy obok (Jazdow) - fakt,
ze jest to wygodniejsze bo Jazdow asfaltem swieci, a Lennona mimo 30stopni
ciezko sandalem przejsc, bo bloto... ale z drugiej strony wlasnie w taki
upal to najprzyjemniejsze miejsce, cala zarosnieta drzewami, po jednej
stronie male drewniane domki, wiec beton nie grzeje, a po drugiej swiezo
wyremontowany park, w ktorym "zabrania sie" i pewnie niedlugo zaroi sie od
hatifnatow, ale jakby tamtedy nie chodzic, to nie ma ani jednego slowa, ze
to ulica Lennona... tylko pomaranczowy metalowy smietnik, pzry ktorym bawily
sie dzieci, moze dla nich to byla zolta lodz podwodna?...
amina

  OT ul. Lennona

informowala
literami, ze to Lennona, ta ulica, ale juz jej nie ma. wszystkie domy
stojace przy tejze ulicy maja oczywiscie adresy ulicy obok (Jazdow) -
fakt,
ze jest to wygodniejsze bo Jazdow asfaltem swieci, a Lennona mimo 30stopni
ciezko sandalem przejsc, bo bloto... ale z drugiej strony wlasnie w taki
upal to najprzyjemniejsze miejsce, cala zarosnieta drzewami, po jednej
stronie male drewniane domki, wiec beton nie grzeje, a po drugiej swiezo
wyremontowany park, w ktorym "zabrania sie" i pewnie niedlugo zaroi sie od
hatifnatow, ale jakby tamtedy nie chodzic, to nie ma ani jednego slowa, ze
to ulica Lennona... tylko pomaranczowy metalowy smietnik, pzry ktorym
bawily
sie dzieci, moze dla nich to byla zolta lodz podwodna?...



:)
Ladnie piszesz.
Podobno rok w rok, 8 grudnia spotykaja sie tam beatlemaniacy...Ja przez rok
mieszkania w Wawie zbieralem sie i jakos sie nie zebralem zeby w koncu
ujrzec to miejsce.. Moglabys mi powiedziec gdzie ta ulica dokladnie jest?

mef


  Miś

Użytkownik "GABi"

Mój miś ma się dobrze i maupki też i tygrysy i lwy i pantery i lamparty
I........:)



-----------------
Bardzo mnie interesuje, co się kryje pod tym "i......." :-)))
I widziaam białego pawia, no normalnie cały biały !!!!
Miodek świadkiem.



--------------------
Może jakiemuś dziecku mlekiem się odlało.
Dopiero kiedy wrocilam do domu , rozpadało się.
To był bardzo udany dzień :)



----------------------
Udany, to on by był, gdyby piękna burza była nad Łodzią. ;-)

Pozdrawiam
Darek


     

  Wiadomość po sygnale (zapis?)
Wiadomość po sygnale.

W tym domu zawsze panował ruch. Firany w motyle,
Krzesła dosłownie zdobyte w minionej epoce,
Olbrzymi stół, świadek harmonii rodzinnego życia,
Stanowiły tło

W zasadzie oboje pozbawieni byli żalu.
Miłość, którą kiedyś przebyli,
Nie pozostawiła głębokich śladów
W ich organizmach

We mgle ich powiązań,
Doświadczonych i pozbawionych wyrazu powiązań,
Narastał gniew i pragnienie innego losu,
Zdefiniowanego w dzieciństwie, w innej przestrzeni ograniczeń,
Pragnienie duchowego rezonansu,
I pełni

Jednak ich wola już dawno uległa dyfrakcji,
I głosy dzieci, które w sobie nieśli,
Gromowładne,
Ich szaty z płomienia, tęsknoty i wiary,
To wszystko uznali za ciężar,
Ciężar życia

W jego biurze, lampa z tanim kloszem rzucała światło
Na papiery w nieładzie - mandat, przeterminowaną polisę,
Kwartalny raport. Dziś już nie dam rady, pomyślał,
I spojrzał przez okno na nocne niebo,
Na nieskończone łodzie tęsknoty -
Podniósł słuchawkę

Ale kiedy serce rozrywało się w cwale,
Kiedy usta prośby szeptały i zaklęcia,
Czuł lekki niepokój, lecz nie do pominięcia,
Jakby język węża, tuż za uchem, ospale

Zbliżał się, zatrzymał, potem śledził wytrwale
Każdy puls jego krwi - i kiedy drżał z przejęcia
Usłyszał krótki pisk, a potem dwa trzaśnięcia,
Potem jej głos: " Zostaw - wiadomość po sygnale".

        1999-07-10, Poznań


  Egzamin z medycyny

bo u nas w Łodzi tak było. Pieniążki się za to od nich dostawało,



wiadomo! Łódź miasto z tradycjami ;-)

a dzisiaj oni nas leczą. Pomyślcie sami, że oni teraz nas leczą



już niedługo chłopie, już nie długo

Pewien profesor anatomii miał w zwyczaju nosić różne hmm... preparaty
w swoich kieszeniach. Jego żona zaś maiła w zwyczaju grzebać mu po
tych kieszeniach. Pewnego razu w płaszczu przyniósł do domu to co
odróżnia mężczyznę od kobiety (nie dzieci nie chodzi tu o rozum).
Żonka jak zwykle niby coś w przedpokoju sprząta ale buch łapę za
pazuchę i sprawdza. Nagle profesor słyszy krzyk:
Jezu Kwiatkowski nie żyje!

wawer co swoje kolokwia zdawał (a czasem nie) sam
Wawrzyniec Jakuczun


  zameldowanie ... i co dalej ???
A gdzie mieszkasz. A Lodzi ja nie moge nic wskorac bez odbioru czesciowego,
natomiast znajomi pare lat wstecz zameldowali sie na budowie po awanturze w
urzedzie (tez w Lodzi).
A to ciekawe ???
Gdy pytalem w biurze meldunkowym ... pani wydala mi wnioski do wypelnienia
dla mnie, zony i dzieci, zadala aktualnego
wyciagu z Ksiag wieczystych .... i TYLE ...
O odbiorach nic nie wspominala ...
pzdr
Janusz

| Musze sie zameldowac na budowie ... tak "wyszlo" -
| i w zwiazku z tym chcialem zapytac czy ulga budowlana bedzie mi nadal
| przyslugiwac ???
| Dom jeszcze dlugo nie bedzie oddany do "uzytku" ...

| IMHO - do meldunku musisz miec zrobiony czesciowy odbior.
| A ulga przysluguje Ci az nie zrobisz odbioru koncowego.

| Pozdrawiam

| Marek




  Władze łódzkie, anty-szatanistów oraz ogólne lamerstfo tego śfijata...

Dlaczego? Cóż, za dwa dni miał się odbyć w Łodzi konwent Manga & Anime,
MnM3... wszyscy już się cieszyli, sam się poumawiałem z paroma osobami
których
na oczy nie widziałem... fajnie było...



Czekaj, czekaj - manga i anime? Czy to nie te animowane gołe baby, gwałt i
strzelanina? Bo jak tak to co się dziwisz, że się komuś nie podoba konwent
poświęcony temu zjawisku. Manga/anime szaremu człowiekowi kojarzy się z
okrutnymi, japońskimi bajkami. No i zrobili burzę w szklance wody a zarzut o
praktyki sekciarsko-sataniczne trafia w Polsce na bardzo podatny grunt. Trzy
miesiące temu głośna była (oczywiście w środowisku fanów) sprawa wyrzucenia
klubu miłośników fantastyki z pomieszczeń domu kultury (miasta nie pamiętam,
Włocławek może). Poszło o gry fabularne - że to pani sekciarze są, świece
palą, Złego wzywają, dzieci opętują. Typowy bełkot ludzi nie znających
tematyki. Co prawda szef tego domu kultury mówił, że ci ludzie normalni byli,
grzeczni, nie awanturowali się, nie bałaganili ale skoro sekta i sataniści to
trzeba wygonić. Ciemnota i zabobon - ot co. Co zaś do mangi/anime - sam od
czasu do czasu lubię spojrzeć na dobry kawałek fantastyczny zaś Akira oraz
Ghost in the shell uważam za bardzo dobre i bardzo ważne pozycje w kanonie
sf - jak dla mnie kamienie milowe animacji. Zatem łączę się w bólu, rozumiem i
współczuję. Czułbym się podobie jakby dewoty rozpędziły konwent sf-f.

Radek MWZ Peace III 45 (odpuszczam sobie dzień, zostawiam samą cyfrę)


  znowu dzięcięcy bokserzy :-/

Znowu... 2 miesięczna dziewczynka skatowana przez "rodziców".

Peknięta czaszka... nie wiadomo czy dziecko przeżyje...

Kurwa... od kilku dni czuje, że to jednak nie jest taki margines społeczny
tylko norma w polskich katolickich domach ;-/



E tam. Po prostu telewizja ma nowy, gorący temat. Już niedługo sytuacja
się uspokoi i wrócimy do majtek na lodzie.


  Arytmetyka wg PKP
Witam serdecznie.
W sobotę wybrałem się z żoną i dzieckiem z Łodzi do Grotnik (23km).
Oboje mamy uprawnienia do ulgi jako nauczyciele, co wykorzystaliśmy.
Za bilet t/p dla dwóch osób z ulgą 37% zapłaciliśmy 16,38 zł (dziecko ma
3 lata), co wzbudziło moją ciekawość, gdyż ta liczba słabo chce się
podzielić przez 4 (wychodzi 4,095).
Po powrocie do domu sprawdziłem w aktualnym cenniku na stronie PKP-PR,
że cena pojedynczego biletu z tą ulgą na tę trasę to 4,09 zł.
Zastanawiam się, czy dopłata 0,02 zł jest karą za wzięcie 4 biletów na
jednym bankiecie, czy też maszyny w kasach PKP obowiązuje jakaś inna
matemetyka.

PS: Zaznaczam, że moje rozważania są czysto "rozrywkowe", tzn. nie
zamierzam walczyć z PKP-PR o rzeczone 0,02gr.


  Czysto ć w pociĹĄgach a mentalno c Polaków...

Masz niestety racje. Sam bylem kiedys przypadkiem przy kiblu (stalismy w
Lodzi Kaliskiej) zeby popatrzec na panow z PKP (rozlaczali nas) a tu jakis
szczyl wyszedl na druga strone wagonu, wychylam sie przez otwarte drzwi a
koles smaruje mazakiem. Caly kibel byl popisany tym samym kolorem i pol
wagonu. Wzielismy z qmplem zamknielismy drzwi i tyle z tego bylo. Co do
obszczanych kibli (nie mylic z EZT;-)) rowniez sie z Toba zgadzam.
Natomiast jest jeszcze tak, ze nie tyle facet chce miec popielniczke w
domu, ale on ja sobie "po prostu" wyrwie z "nudów". Smieca nie tylko dzieci
i znieniawidzona :-) młodziez. Kiedys jechalem do Koscierzyny, gdzies na
zadupiu dosiadla sie baba, potem wysiadla zostwiajac w przedziale 2 puste
butelki, woreczek i multum okruchów. Czy w domu też je tak jak świnia???
Nie sądzę. Takich przykładów mógłbym mnożyc w nieskończoność i chyba każdy,
kto choć raz przejechał się zwykłym pośpiechem bądź czasem nawet czymś
"lepszym" mógłby podać ich parę.
Pozdrawiam serdecznie.
Szymek
PS. Nie tylko w tym wypadku mentalnosc Polakow wyrzadza szkody - wiekszosc
anormalnych sytuacji w tym kraju jest spowodowanych ta przypadłoscia.


  Początek odwilży nad morzem
Od dzisiejszego dnia zaczyna się powrót zgniłej pogody. Znowu pod nogami
zamiast śniegu będzie woda, a zamiast pięknego białego krajobrazu powróci
zgniła i szara pogoda. Dzieci zaczynają ferie, a pogoda sprawiła im
brzydkiego psikusa.Taka pogoda ma być według prognoz przez całe ferie.
Szkoda
zamiast szaleństwa na śniegu i lodzie , będzie siedzenie w domu, a
większości nie stać na wyjazd na ferie w nasze piękne góry.

  Początek odwilży nad morzem

Od dzisiejszego dnia zaczyna się powrót zgniłej pogody. Znowu pod nogami
zamiast śniegu będzie woda, a zamiast pięknego białego krajobrazu powróci
zgniła i szara pogoda. Dzieci zaczynają ferie, a pogoda sprawiła im
brzydkiego psikusa.Taka pogoda ma być według prognoz przez całe ferie.
Szkoda
zamiast szaleństwa na śniegu i lodzie , będzie siedzenie w domu, a
większości nie stać na wyjazd na ferie w nasze piękne góry.



Według jakich prognoz to wyczytałeś?
Według modelu GFS dla Warszawy od 3 lutego w warstwie 850 hPa zanaczne
ochłodzenie nawet ponizej -10 stopni ( ze strony wettercentrale), a to na
pewno przełozy się na temeperatury przy powierzchni zimei poniżej zera.
Ale nad morzem pewnie bedzie powyżej zera


  Miejsca mocy
 skyblue --

hej Aishin!
Chcialam sie dowiedziec czy moze znasz jakies "miejsca mocy" w Lodzi ?
w sumie jest to pytanie do wszystkich..:)
pa,pa!



Zaloze sie, ze w Lodzi sa z pewnoscia miejsca o charakterze 'miejsca
mocy'. Niemniej miejsc zwiazanych z czakramami tam nie ma. W Polsce takie
miejsca znajduja sie tylko w Krakowie i Wroclawiu. Z cala pewnoscia moge
jednak stwierdzic, ze 'miejsca mocy' na terenie Lodzi wystepuja ale jest
to lokalna kwestia wiec nie moge podac dokladnej lokalizacji jako, ze nie
mieszkam w Lodzi.. Popytaj innych mieszkancow miasta, moze oni beda cos
wiedziec. W moim miescie np. byl (a moze dalej jest) dom, w ktorym
wystepowala wysoka kondensacja energii. Pamietam jak mowiono, ze tam
straszy. Oczywiscie straszenie pozostawmy dla dzieci. Niemniej stwierdzono
tam bardzo ciekawe oddzialywania energetyczne. Sadze, ze kazde miasto ma
takie miejsce. Tak apropo tego domu, byla to budowla jeszcze przedwojenna.
Byc moze podczas wojny cos tam zaszlo? Jak juz pisano, takie miejsca maja
pewne oddzialywanie na ludzi.

Pozdrawiam serdecznie,              Aishin Hitodo


  Pobicie policjanta w autobusie w Gdyni

Kilka lat temu to Łódź była taką ogólnopolską wylęgarnią wszelkich plag  
i patologii obyczajowych na ogólnopolską skalę: handel skórami, Ich  
Troje, Leszek Miller z posłem Pęczakiem itd. Ostatni tydzień to chyba  
jakiś Armagedon w spokojnym dotychczas Trójmieście. Najpierw zabójstwo  
studenta w Sopocie, potem Ania, a teraz pobity policjant w Gdyni.

http://gdynia.naszemiasto.pl/wydarzenia/663024.html

Młodzi ludzie w wieku od 17 do 30 lat pobili w sobotę w jednym z  
gdyńskich autobusów policjanta.
Do zdarzenia doszło ok. 6 rao w autobusie linii 109. Jadący do pracy  
funkcjonariusz próbował uciszyć hałaśliwą grupę, najprawdopodobniej  
pijanych mężczyzn, którzy palili papierosy i wyrażali się wulgarnie.

Wtedy ok. 10 osób zaatakowało policjanta. Próbowano wyciągną go z  
autobusu. Wtedy na pomoc funkcjonariuszowi ruszyli pasażerowie.

Obrażenia były na tyle poważne, że funkcjonariusz trafił do szpitala, z  
którego po opatrzeniu go wypuszczono. Mężczyzna ma uszkodzony kręgosłup  
i klatkę piersiową.

Gdyńska policja szuka sprawców pobicia.



Bo policjant byl nie przygotowany do zajec :)
Trzeba bylo wyjac sluzbowa bron i kazdego odstrzelic nastepnym razem  
grzeczna mlodzierz by juz nie podskakiwala nikomu. A po takim numerze to  
dzieci z dobrego domu beda tylko bardziej odwazne.


  Co to jest 'kontent'?

| Ciekawe jak bedziemy mowic na oscypke.

dajmond-szejpt sziip-cziiz

A co, ty jeszcze mówisz "oscypka"???



Jak mam okazje to mowie *oscypka* ale ja aktualnie z innego kregu jezykowego
i nic z wyjatkiem *oscypque* nie przychodzi mi do glowy. Mowie tez *gouda*.
Ale juz miesiac sie zastanawiam jak mam mowic na *raclette*, na *pot
pourri*czy *papier mâché* i na *anorak* (podobno pochodzenia eskimoskiego).
Bladze czasami po sieci jak ta zagubiona pajeczyca Tekla i odkrywam ziemie
nieznane, ziemie nieobiecane...Gdyby nie Janek z *kontentem* to nie
smialabym glosno wyrazic watpliwosci. Duzo mam tych watpliwosci, oj duzo.
Przypominaja mi sie anegdoty jak to narod polski *szlafroka* jak ta Wanda
Niemca nie chcial i ogloszono konkurs; wygrala *podomka* ale sie nie
przyjela owa podomka w znaczeniu szlafroka i egzystuja sobie razem w dobrej,
wydaje mi sie, komitywie, kazde z odrebnym *desygnatem* (no wlasnie).
Kontent wyraznie mi sie jednak nie podoba, chyba, ze u Fredry.

Dla ciekawostki, na nalesnika mowie do dziecka *krepek*, na portki
*pantalony*. *Chcesz krepka Jacuszko? *, *No dali go, jalla (to jalla to z
Sienkiewicza) wkladaj pantalony!* Ale to w domu, w zamknietym kregu Alchemii
Slowa. Rozpisalam sie. Przepraszam ale gadatliwa sie staje.
Pozdrawiam,
Marysia
P.S. Czy Ty Adamie jestes z miasta Lodzi?

--
Adam Podstawczynski
Linukslownik: http://slownik.7thguard.net




  Nowa tradycja drogowa


obserwuje bardzo podobne zjawiska - obracam sie w roznych firmach,
gdzie wielu managerów to właśnie napływ jest. I jak sie trafi np.
sekretarka z Wawki od dziecka - dziwnie na nia patrza. Bowiem oni w
przewazajacej wiekszosci - w piatek jadą do domu;-)))



Obecna firma to nietypowa trochę bo tu wszyscy z Warszawy właściwie.
Ale w poprzedniej było ciekawie. Prezes to warszawski Szwed - rodzice
wyjechali do Szwecji jak był mały. Cały personel średni (kierownicy,
dział IT, ksiegowość) to prawie bez wyjątków Warszawa i okolice.
Większość operatorów telefonicznych to studenci z i spoza Warszawy.
Szeregowi handlowcy to praktycznie w 100% ludzie spoza Warszawy i to
czasami z dość daleka (Radom, Ciechanów, Białystok, Łódź).

Zdrówko


  Nowa tradycja drogowa

| obserwuje bardzo podobne zjawiska - obracam sie w roznych firmach,
| gdzie wielu managerów to właśnie napływ jest. I jak sie trafi np.
| sekretarka z Wawki od dziecka - dziwnie na nia patrza. Bowiem oni w
| przewazajacej wiekszosci - w piatek jadą do domu;-)))
Obecna firma to nietypowa trochę bo tu wszyscy z Warszawy właściwie.
Ale w poprzedniej było ciekawie. Prezes to warszawski Szwed - rodzice
wyjechali do Szwecji jak był mały. Cały personel średni (kierownicy,
dział IT, ksiegowość) to prawie bez wyjątków Warszawa i okolice.
Większość operatorów telefonicznych to studenci z i spoza Warszawy.
Szeregowi handlowcy to praktycznie w 100% ludzie spoza Warszawy i to
czasami z dość daleka (Radom, Ciechanów, Białystok, Łódź).



U mnie w biurze - wszyscy oprocz mnie to rodowici warszawiacy, albo - z
wyboru - "podwarszawiacy". Oczywiscie oprocz szefa, bo on kontraktowy
(siedza w Pl po 2-4 lata). W calej firmie - bardzo roznie, ale duzo
rodowitych.
W domu - 75% stanu osobowego to rodowite warszawianki, tylko ja odstaje, bo
dopiero 26 lat w Wwie ;-)


  Teleskop
Lornetka 7x50 lub 10x50 powinna być ok. Tutaj bardzo liczy sie waga -
nie moża być zbyt ciężka dla dziecka. Taka może włożyć do torebki i iść
na spacer i uczyć sie nieba. jeśli masz dom i podwórko to może być
20x60 ze statywem ale wtedy raczej nie zmiescisz się w 400 zł.

witam po raz pierwszy tą grupę i prosze o pomoc.
Potrzebuje kupić córce (12lat) teleskop.
Przeznaczam na ten cel 350-400 PLN. Wiem że to mało, ale tu
nie chodzi
i jakieś profesjonalne obserwacje, ale żeby podtryzmać jej
duże zainteresowanie kosmosem.
Prosze o radę na co zwrócić uwagę, jaką firmę wybrać, jakiej
unikać,
czy lustrzankę czy też zwykłą.
Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
(Jestem z Łodzi, więc jak ktos jeszcze poradzi gdzie kupić
to będę wdzięczny)

--



  (prasa) PKS zamiast PKP?
Tak dokładnie jest. PKP żąda kasy za to że gdzieśtam puści śmierdzącego
kibla wlokącego się 20 km/h ( przykład Łódź - Łowicz). PKS i busiarze po
prostu jeżdżą, a ulgi wynikają z ustawy, którą to ustawę trzeba po prostu
zlikwidować. Nie ma ulg na chleb i mleko i jeszcze jakoś ludzie z głodu nie
powymierali, to nie musi być ulg na komunikację.

Kogo nie stać na przejazd pociągiem/busem/PKSem powinien zgłosić się do
pomocy społecznej, gdzie dostałby kasę na bilet. Ulgi i zniżki są absurdem.
A szczególnie ta studencka, bo ulgę ma każdy student niezależnie od poziomu
zamożności. Czyli prawo do ulgi ma np. syn Kulczyka albo studentka z
bogatego domu która wydaje 500 zł miesięcznie na kosmetyki ( i drugie 500 zł
albo więcej na ciuchy), a nie ma prawa do ulgi kasjerka z marketu, która
zarabia 500 zł i ma dzieci na utrzymaniu ( zasiłek na dziecko to 50 zł
miesięcznie raptem jakby ktoś nie wiedział).

A większa konkurencja na trasie Olsztyn - Iława spowoduje spadek cen w PKSie
i w busach to i ulgi nie będą potrzebne.

pozdrawiam aron


  Łódź polską Jerozolimą
W tym czasie, kiedy libanskie dzieci sa z zimna krwia masowo mordowane
w Libanie przez Zydow, 15-osobowa grupa izraelskich dzieci i mlodziezy
z terenow objetych konfliktem izraelsko-libanskim przyjechala do Lodzi
na zaproszenie wladz miasta. Przelot dzieci sfinansowala Kancelaria
Prezydenta RP; koszty ich pobytu pokrywaja wladze Lodzi oraz sponsorzy.

Nas to nie dziwi. Prezydent Kaczynski ma ponoc zydowskie korzenie i
deklarowal publicznie, ze szczegolny nacisk kladzie na rozwoj stosunkow
z Izraelem. To uprzywilejowane traktowanie dzieci zydowskich przez
wladze w Polsce, oceniamy jako pierwszy odcinek nowego filmu braci
Kaczynskich pt. "O dwoch takich co sklocili nas z Niemcami i Ruskimi a
sprzedali Zydom".

Tych dwoch opala sie teraz w Juracie z poczuciem dobrze spelnionego
obowiazku wobec Izraela, a tysiace polskich dzieci zebrze po domach o
chleb, zeby przezyc.

Nie liczmy tez na to, ze zostanie w obliczu agresji Izraela na Liban
odwolany polski ambasador z Tel Awiwu. Swego czasu juz Lewartow-Geremek
powymienial wszystkich polskich ambasadorow na Zydow. Jeden z dwoch
takich powiedzial, "warto byc Polakiem", a ten ostatni w 1981 roku
planowal, "zeby Zydom zylo sie w Polsce zawsze lepiej jak Polakom".

Ot, dali nam lekcje patriotyzmu.

boukun


  Łódź polską Jerozolimą
Dzieci z Libanu juz do Lodzi nie przyjada. Najpierw MSZ nie widzialo
mozliwosci sprowadzenia dzieci z Libanu, a teraz zostaly juz planowo
wymordowane.

boukun

W tym czasie, kiedy libanskie dzieci sa z zimna krwia masowo mordowane
w Libanie przez Zydow, 15-osobowa grupa izraelskich dzieci i mlodziezy
z terenow objetych konfliktem izraelsko-libanskim przyjechala do Lodzi
na zaproszenie wladz miasta. Przelot dzieci sfinansowala Kancelaria
Prezydenta RP; koszty ich pobytu pokrywaja wladze Lodzi oraz sponsorzy.

Nas to nie dziwi. Prezydent Kaczynski ma ponoc zydowskie korzenie i
deklarowal publicznie, ze szczegolny nacisk kladzie na rozwoj stosunkow
z Izraelem. To uprzywilejowane traktowanie dzieci zydowskich przez
wladze w Polsce, oceniamy jako pierwszy odcinek nowego filmu braci
Kaczynskich pt. "O dwoch takich co sklocili nas z Niemcami i Ruskimi a
sprzedali Zydom".

Tych dwoch opala sie teraz w Juracie z poczuciem dobrze spelnionego
obowiazku wobec Izraela, a tysiace polskich dzieci zebrze po domach o
chleb, zeby przezyc.

Nie liczmy tez na to, ze zostanie w obliczu agresji Izraela na Liban
odwolany polski ambasador z Tel Awiwu. Swego czasu juz Lewartow-Geremek
powymienial wszystkich polskich ambasadorow na Zydow. Jeden z dwoch
takich powiedzial, "warto byc Polakiem", a ten ostatni w 1981 roku
planowal, "zeby Zydom zylo sie w Polsce zawsze lepiej jak Polakom".

Ot, dali nam lekcje patriotyzmu.

boukun




  Fenoloftaleina

Olej jest w miare ok, ale samo nasiono zawiera rycyne - substancje
trujaca bardziej niz cyjanki - uzyto jej do zabicia bulgarskiego
dysydenta - to znana sprawa...
Zreszta zobacz na Chemfanie (http://www.man.lodz.pl/CHEMFAN/ ) w
dziale Publikacje tabelke zatytulowana: "Niektore jady i toksyny.
Porownanie dzialania trucizn."



Orzeszki rycynusa są (podobno) podobne do arachidowych. Dawka śmiertelna dla
dziecka: parę sztuk! Dość częste są przypadki, kiedy robotnicy podczas
przeładunku, nie orientujący się, z czym mają do czynienia, biorą kilka
garści do kieszeni - dla dzieci w domu...

A weselej: reklama środka przeczyszczającego (podobno autentyczna): działa
łagodnie, nie przerywając snu!
I jeszcze jedna, tym razem na pewno autentyczna reklama żarówek firmy Osram:
świecę, lecz groźby nie spełniam!
Jakie to fajne w porównaniu z kretyństwem lejącym się z TV!

tomasz pluciński


  Łódzkie spotkanie w Ozorkowie

jest szansa na to że w łodzi w końcu coś zacznie się dziać jesli
chodzi o klub garbusa,
bo cel tego spotkania jest naprawde szczytny pomoc dzieciom z
fundacji Kamelot



Witam,

tak 3mac!!!
Jutro my oragnizujemy kolejna akcje dla dzieci z Domu Dziecka w Radosci!!!


  Łódzkie spotkanie w Ozorkowie

| jest szansa na to że w łodzi w końcu coś zacznie się dziać jesli
| chodzi o klub garbusa,
| bo cel tego spotkania jest naprawde szczytny pomoc dzieciom z
| fundacji Kamelot

Witam,

tak 3mac!!!
Jutro my oragnizujemy kolejna akcje dla dzieci z Domu Dziecka w Radosci!!!

--
Z garbatym pozdrowieniem,
falco

WKSVWG "Garbersi" www.garbersi.medianet.pl
Akcje z Garbusami "Empestudio" www.empestudio.com

Strzałeczka



zapraszamy serdecznie przybywajcie
pozdrawiam tequil


  Wypadek w Łodzi - dziś!!!
Wczoraj w Lodzi zdarzyl sie nie jeden a dwa wypadki z udzialem komunikacji
miejskiej.

Ok godz 8.00 na rogu Kniaziewicza i Zgierskiej tramwaj linii 4 (jadacy
Zgierska) wjechal w autobus linii 73 ktory wlasnie skrecal ze Zgierskiej w
prawo w Kniaziewicza. Czterem osobom poszkodowanym w wypadku pogotowie
udzieliło pomocy na miejscu. Troje dzieci przewieziono do szpitala. Po
opatrzeniu odeslano do domu.

Ok godz. 8.30 na ul. Limanowskiego przy ul. Grunwaldzkiej ciężarowy
mercedes skręcając w prawo wjechał w tramwaj linii 21.

Nie jest zle... :-

-- Janek Szulew,
:: JaSMiN Co. and JoteSite CEO and President

Contacts:
:: http://www.jotenet.net - Windows3000 JoteSite


  Wypadek w Łodzi - dziś!!!

Wczoraj w Lodzi zdarzyl sie nie jeden a dwa wypadki z udzialem komunikacji
miejskiej.

Ok godz 8.00 na rogu Kniaziewicza i Zgierskiej tramwaj linii 4 (jadacy
Zgierska) wjechal w autobus linii 73 ktory wlasnie skrecal ze Zgierskiej w
prawo w Kniaziewicza. Czterem osobom poszkodowanym w wypadku pogotowie
udzieliło pomocy na miejscu. Troje dzieci przewieziono do szpitala. Po
opatrzeniu odeslano do domu.



No ja mówiłem o tym ale kolega z Radia Łódź mówił coś o 6 osobach a nie
czterech

Pozdrawiam


  Spotkanie miedzynarodowe -:)
Witam,.

Ale pamiętam, że na konto Zamku to sam nosiłem do szkoły
pieniądze ("cały naród buduje...", łącznie z dziećmi z podstawówek)
jeszcze
w latach 70-tych.



Caly narod buduje SWOJA stolice.
Na konto Zamku powiadasz...A moi Rodzice i ja wplacalismy na odbudowe
Starowki (chocbykupujac pocztowki) i wcaletego nie zaluje (Oni, czyli moi
Zgredkowie - tez nie)

Tylko co to obchodzi człowieka, który przyjeżdża na wakacje.



Na wakacje (dla rwelaksu) to niech jedzie do Malibu albo na Majorke.

Jego obchodzi,
żeby go nie napadli, nie okradli, miał gdzie przenocować i nie poślizgnął



Jedyna rada - niech nie wychodziz domu.

| Mimo Twych uwag jest wspanialym miastem.
Kwestia gustu.



Gust moze byc uznany (inie dyskutowany) w przypadku wyboru blondyneklub
brunetak.
I wtedy mozna dyskutowac czy lepsze blondynki sa w Suwalkach czy Walbrzychu.
Bo brunetki najfajniejsze sa ponoc w Lodzi.

Szuwaks


  Dresy w Golfach - no i trafilo na mnie
ladna dyskusja ... :)))
dresiarze widac gora .... (niekoniecznie trzeba chodzic z paskami.. :)) )

kayah byla w polsce? (no i jest) z bregovicem dala koncert ( nie jedyny ale
ostatni) ... i powrot do rodzinnego miasta ... :))
a oto zdarzenie ... nie moje - bliskiej mi znajomej ..:)
wraca sobie z koncertu do lodzi ... szeroka 4-pasmowka, wszystkie pasy
zajete - podrozuje punto, poniewaz bmw, mercedesa, merca terenowego jej
ukradziono (w niespecjalnie dlugim czasie - jak widac ma kase :)) -
podrozuje punto - poniewaz stwierdzila, ze moze to bedzie mniejszym kaskiem
dla zlodzieji ... no i sobie jedzie a z nia inne 4 osoby w tym 2 dzieci,
babeczka i mlody facet .,,. stanela nieopatrznie na skrzyzowaniu (nie wiem
ktorym, warszawki bowiem nie znam) a tu przez gaszcz samochodow przeciska
sie do niej gosciu (w garniaku) z "brecha" w rekach i zapala z calej sily ta
brecha w maske ..... (zostaja powazne slady - rzeczoznawca ocenia na 1500
zl) ... po czym spokojnie odchodzi do swojego lanosa ... z punto wyskakuje
mlodzieniec chetny do skopania facetowi ryja - a tu sie okazuje, ze znajoma
podobno za wolno jechala (w korku), a on ma zly dzien i musi jakos
odreagowac .... policja przyjechala spisala co trzeba, znajoma trzymali na
komisariacie do 4 rano - a faceta zaraz odeslali do domu poniewaz wypil
sobie 2 kieliszki (czyn popelniony pod wplywem alkoholu) i musial sie wyspac

policja stwierzdzila, ze niewiele mu moze zrobic bo jakos ciezko swiadkow
znalesc ... Pomocni sa ci kierowcy oj! ....
i jest na to sposob? ..... JEST!!!! - ale o tym sza :))))


  Koniec czy nie??
Nawet gdybym się spytał czy jej rodzicą przeszkadza to , że nie sram pieniędzmi to pewnie i tak by mi nie powiedziała , bo nie chciała by mi robić tym przykrości... ale nie sądze by im to przeszkadzało... być może wybudowali dom i mają auta , ale coś za coś , teraz przecież jej stary pracuje od poniedziałku do piątku w Łodzi , po to by spłacić auto i jakoś normalnie żyć... to co że ma 17 lat znam laski , które maja po 16 i 14 lat i jakoś mogą normalnie spędzać czas na dworze ze swoimi chłopakami czy kolegami... każdy inaczej wychowuje swoje dzieci... rok to jest długi okres czasu i naprawde możne stracić już cierpliwośc , ale rozstani po tak długim okresie czasu nie jest też takie łatwe...

  Piłkarz Wrzesnia ???
Dubicki piłkarzem wrzesnia??? No nie moge za co??? Za to ze przyszedł do klubu , za to ze jest z Wisły i za to ze wszyscy sie nim podniecają??? Przeciez to smieszne.Teraz juz wiadomo jakie dzieci glosuja w tej ankiecie.Tylko dlatego ze to jest niby gwiazda i tylko dlatego ze maja plakaciki Wisly i Dubickiego na scianie w domu to glosuja na niego.
Na miano piłkarza wrzesnia napewno on nie zasłuzyl.Wieciej dla druzyny napewno robi A.Kompala czy nawet A.Prokop.



No trochę za ostre wyrażenia KibKom...

Ja głosowałem na Piotra Komana, ponieważ to bardzo młody zawodnik a zagrał bardzo dobrze z Górnikiem Zabrze (piękna bramka, dająca zwycięstwo Podbeskidziu) i ze Skalnikiem Gracze. Podobało mi się też pare jego zagrań w meczu z Widzewem Łódź. Miejmy nadzieję, że nie będzie miał miana "chwilowej gwiazdy", tak jak to było z Damianem Zdolskim.

  Poznan rules! {1/2 OT}
Jade sobie tramwajem nr 6 i slucham BHN. Czesto rozgladam sie, jak zwykle,
przygladam sie ludziom. Wiem, ze za patrzenie nieraz mozna dostac w ryj, ale
w wypadku zagrozenia odwracam wzrok ;-) Anyway, moj wzrok padl na pare.
Stali niedaleko mnie i gadali. Tez gapili sie na mnie przez chwile. Jakos
dwuznacznie. Nagle koles odwrocil sie do mnie frontem. Patrze, a tu koszulka
oasis z koncertu w Wawie! O kurna - se pomyslalem. Wiec wstalem i zagadalem.
Kolega studiuje w Poznaniu, slucha oasis od 1995, ma prawie wszystkie single
i pamieta mnie za moje wlosy (hehe, kto tego nie pamieta). Tak wiec stalo
sie, nie jestem juz sam w tym wielkim miescie. Poniewaz kolega ma dostep do
Internetu, zaprosze go do nas. Wpadnie na pewno.
Natomiast co sie wydarzylo dalej to juz OT. Jechalem zaplacic rachunek za
"prase do domu" stanalem przed kasa i akurat pewien bardzo stary mezczyzna
placil sroj rachunek. Odchodzil, widzialem, ze mu bardzo ciezko, poruszal
sie o lasce i chyba nie mial sil. Wyszedl, a ja zaplacilem. Gdy wyszedlem,
stal oparty o murek. Podszedlem wiec do niego i zaoferowalem pomoc. (Zdarza
mi sie to wyjatkowo rzadko, tak wychodzi) Odprowadzilem go zatem na autobus.
Chwycile mnie pod reke i jakies 200 metrow szlismy przez 20 minut.
Opowiedzial mi w tym czasie jak podczas wojny szli z kresow na Rumunie, ale
ich zawrocili, bo mowili, ze jak spotkaja Ukraincow, to sie obudza bez glow,
o tym jak probowal wrocic do Poznania i ze Lwowa podrozowali przez Warszawe
Lodz Wroclaw Leszno Koscian az w koncu sie udalo, jak zaprowadzili ich na
Cytadele i kazali czekac i czekac i czekac, jak falszowali sobie imiona
wlasne, dzieci i zon, zeby brzmialy na niemieckie. No i tak mi opowiadal,

"and on my shoulder he asked my why, his people won't fly through the storm
I said: Listen up man, they don't even know you're born."
Ma 87 lat

  Poznan rules! {1/2 OT}

Jade sobie tramwajem nr 6 i slucham BHN. Czesto rozgladam sie, jak zwykle,
przygladam sie ludziom. Wiem, ze za patrzenie nieraz mozna dostac w ryj,
ale
w wypadku zagrozenia odwracam wzrok ;-) Anyway, moj wzrok padl na pare.
Stali niedaleko mnie i gadali. Tez gapili sie na mnie przez chwile. Jakos
dwuznacznie. Nagle koles odwrocil sie do mnie frontem. Patrze, a tu
koszulka
oasis z koncertu w Wawie! O kurna - se pomyslalem. Wiec wstalem i
zagadalem.
Kolega studiuje w Poznaniu, slucha oasis od 1995, ma prawie wszystkie
single
i pamieta mnie za moje wlosy (hehe, kto tego nie pamieta). Tak wiec stalo
sie, nie jestem juz sam w tym wielkim miescie. Poniewaz kolega ma dostep
do
Internetu, zaprosze go do nas. Wpadnie na pewno.
Natomiast co sie wydarzylo dalej to juz OT. Jechalem zaplacic rachunek za
"prase do domu" stanalem przed kasa i akurat pewien bardzo stary mezczyzna
placil sroj rachunek. Odchodzil, widzialem, ze mu bardzo ciezko, poruszal
sie o lasce i chyba nie mial sil. Wyszedl, a ja zaplacilem. Gdy wyszedlem,
stal oparty o murek. Podszedlem wiec do niego i zaoferowalem pomoc.
(Zdarza
mi sie to wyjatkowo rzadko, tak wychodzi) Odprowadzilem go zatem na
autobus.
Chwycile mnie pod reke i jakies 200 metrow szlismy przez 20 minut.
Opowiedzial mi w tym czasie jak podczas wojny szli z kresow na Rumunie,
ale
ich zawrocili, bo mowili, ze jak spotkaja Ukraincow, to sie obudza bez
glow,
o tym jak probowal wrocic do Poznania i ze Lwowa podrozowali przez
Warszawe
Lodz Wroclaw Leszno Koscian az w koncu sie udalo, jak zaprowadzili ich na
Cytadele i kazali czekac i czekac i czekac, jak falszowali sobie imiona
wlasne, dzieci i zon, zeby brzmialy na niemieckie. No i tak mi opowiadal,

"and on my shoulder he asked my why, his people won't fly through the
storm
I said: Listen up man, they don't even know you're born."
Ma 87 lat



A ja dzisiaj wstalem,chodzilem po domu jadlem wszystko oprucz miesa i
sluchalem caly dzien BLUR. i to wszystko.
Logar


  Do Piotra Piesika

błąd. Po prostu mylisz prawa z OBOWIĄZKAMI. To obowiązkiem rodziców
jest wyżywić
i ubrać dziecko, chronić je i bronić, zapobiegać  chorobie i leczyć
jesli nie
udało się zapobiec. To wszystko są OBOWIĄZKI, a nie żadne prawa.



Zakaz

Obowiazkiem jest zapewnic obuwie. JAKIE to bedzie obuwie - to juz
decyzja rodzicow, do ktorej maja prawo. Tak samo obowiazkiem jest
zapewnic tzw. wychowanie. Jakie - to juz sprawa ich decyzji. Moze byc
ateistyczne, moze byc religijne.

opuszczania domu po godzinie - dajmy na to - dwudziestej, to tez
realizacja
obowiązku zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, tak samo jak zakaz
chodzenia po
kruchym lodzie. To wciąż tylko OBOWIĄZEK.



Z ta 20:00 to nie przesadzaj, bo tak samo moge powiedziec, ze
chodzenie do kosciola wynika z obowiazku zapewnienia bezpieczenstwa
(jak nie bedzie chodzil to trafi do piekla). Kto do jasnej ciasnej
mowi, ze akurat 20:00? Ano RODZICE, moj drogi! Tylko rodzice. Zadne
prawo tego nie stanowi.

Mówienie o jakichkolwiek PRAWACH rodziców względem dzieci jest



bardzo ryzykowne,

Zgadzam sie. Jednak w praktyce takie prawo istnieje. Musisz zapewnic
dziecku ubranie, ale z jakiego one bedzie materialu i jaki bedzie
mialo kolor, to Twoja decyzja i niczyja wiecej. Wierz mi, rzadko kto
pyta dzieciaka o zdanie kupujac mu ciuchy. I nie twierze ze to dobrze
i ze tak musi byc, ale dopoki rodzina jest postawowa komorka spoleczna
trudno byloby to zmienic.

Ale przecież wolno nam. Jesteśmy rodzicami. Mamy władze nad
dzieckiem. To nasza
własność. Wolno nam uformować mu zarówno poglądy jak i nóżki. Albo



zdeformować.

No dobra. Wyobrazmy sobie, ze poglady dziecka moga rosnac same tak
samo jak nozki. Za pare lat bedziesz sie bal wyjsc na ulice. A w ogole
to kto pozwolil uczyc malenkie dzieci jezyka polskiego? Moze lepiej
nie uczyc ich zadnego jezyka, niech jezyk sie sam uformuje tak jak
nozki.

Zrozum, ze czlowiek to nie piesek i o ile rozwojem ciala rzadzi kod
genetyczny, to rozwojem umyslu rzadzi otoczenie, a przede wszystkim
opiekunowie. Naukowcy juz dawno dowiedli, ze ludzki mozg nie rozwija
sie samoczynnie tak jak rece i nogi, do jego prawidlowego
ksztaltowania potrzebna jest pomoc spoleczenstwa. A podstawowa komorka
spoleczenstwa jest rodzina.

Piotr


  Wiadomość po sygnale (zapis?)

Wiadomość po sygnale.

W tym domu zawsze panował ruch. Firany w motyle,
Krzesła dosłownie zdobyte w minionej epoce,
Olbrzymi stół, świadek harmonii rodzinnego życia,
Stanowiły tło

W zasadzie oboje pozbawieni byli żalu.
Miłość, którą kiedyś przebyli,
Nie pozostawiła głębokich śladów
W ich organizmach

We mgle ich powiązań,
Doświadczonych i pozbawionych wyrazu powiązań,
Narastał gniew i pragnienie innego losu,
Zdefiniowanego w dzieciństwie, w innej przestrzeni ograniczeń,
Pragnienie duchowego rezonansu,
I pełni

Jednak ich wola już dawno uległa dyfrakcji,
I głosy dzieci, które w sobie nieśli,
Gromowładne,
Ich szaty z płomienia, tęsknoty i wiary,
To wszystko uznali za ciężar,
Ciężar życia

W jego biurze, lampa z tanim kloszem rzucała światło
Na papiery w nieładzie - mandat, przeterminowaną polisę,
Kwartalny raport. Dziś już nie dam rady, pomyślał,
I spojrzał przez okno na nocne niebo,
Na nieskończone łodzie tęsknoty -
Podniósł słuchawkę



Jasne że uchwyciłeś, to czego zazwyczaj nie da się uchwycić.
Ja też oczekiwałem, czegoś innego, podsumowania całości.
A tu zmiana, nawet formy.

Ale kiedy serce rozrywało się w cwale,
Kiedy usta prośby szeptały i zaklęcia,
Czuł lekki niepokój, lecz nie do pominięcia,
Jakby język węża, tuż za uchem, ospale

Zbliżał się, zatrzymał, potem śledził wytrwale
Każdy puls jego krwi - i kiedy drżał z przejęcia
Usłyszał krótki pisk, a potem dwa trzaśnięcia,
Potem jej głos: " Zostaw - wiadomość po sygnale".



A wiesz, pasuje jakoś do wiersza Anny papa "nieporadnie odchodzisz"
ładnie się uzupełniają.

pozdrawiam
p


  Paląca sprawa.
Witam! :)
Dziękuję za tak miłe przyjęcie wiersza "Paląca sprawa".Dlatego też pozwalam
sobie podzielić się przygodami mego synka. Jak z tego wynika "Jabłko nie
może upaść daleko od jabłoni". ;)

Bracia.

Mały Piotruś razem z bratem,
chcieli poznać wiele krain
a iż działo się to latem,
zwiedzać łodzią się wybrali.

Rejs już mieli wytyczony,
by nie tracić w drodze czasu
cienką linią był znaczony
wprost na mapce tej z atlasu.

Chcąc zaś zdobyć wiele sławy,
jak i nabrać też praktyki.
Trasa wiodła od Warszawy
prościuteńko do Afryki.

Wzięli z sobą dwa sweterki
Dwa też duże ciepłe koce,
zapasowe pantofelki,
do obrony zaś dwie proce.

ładny szczery choć nie duży,
By sobie spokojnie spali,
gdy oni będą w podróży.

Przeprosili w nim też tatę
za zabrane z domu koce.
Przyrzekli wyrównać stratę
śląc z Afryki mu owoce.

Łódź od brzegu odepchnęli
Piotr odwinął swe nogawki
z prądem Wisły się puścili
wygodnie zajmując ławki.

Słońce praży mocno z nieba,
wietrzyk wieje południowy.
Więc czegóż im więcej trzeba,
chyba tylko nakryć głowy.

Kiedy zaś minęli  mosty
jęli swe prostować nogi
a tu patrzą brzeg porosły ,
i wiślane dwie odnogi.

Piotruś się po głowie drapie
prostą Wisłę przecież mamy.
Tak wygląda to na mapie
a brat chlipie zawracamy.

Nagle słyszą głos silnika
wiec umilkli na wpół słowa
A tu już ku nim pomyka,
szybka łódka patrolowa

Policjant z za steru wstaje
smyki, dokąd tak płyniecie same.
Chcecie zwiedzać obce kraje?
Czy wolicie spotkać mamę?

Obaj zgodnie wyszeptali,
chcemy ujrzeć mamę, tatę.
Szybko więc łódź przywiązali
by uniknąć czasu stratę.

Już policjant wolno ruszył,
obok braci dwóch posadził.
Widok chłopców tak go wzruszył,
iż wyprawy ich nie zdradził.

Przestrzegł tylko by już więcej
sami łódką nie pływali.
W zamian za to obaj chłopcy
łkając szczerze dziękowali.

Tata z mamą się zdziwili
powróciwszy późno z pracy,
że ich dzieci tacy mili
i w dodatku grzeczni jacy...

Andrzej.


  Yntelektualne...?

pewnego razu, 32 grudnia, 15-letnia staruszka wyszla nie ruszajac sie
z domu, siadla stojac na drewnianym kamieniu, w slonecznym cieniu i
nic nie mowiac rzekla: z 3 synow, z ktorego zadnego nie mialam, 4
pracowal nic nie robiac w stoczni na srodku pustyni, gdzie byly trzy
statki: jeden caly, drugi w polowie, a trzeciego wcale nie bylo.
wsiedlismy na czwarty, a poiatym polecielismy na bezludna wyspe, gdzie
roilo sie od bialych murzynow. syn moj wszedl na gruszke, stracil
pietruszke, a posypala sie cebula. przyszedl wlasciciel tego kasztana
i powiedzial: nie ruszajcie mego banana, bo sie posypia pomidory.
wszystko to zostalo spisane na 146 faldzie sukni dziewicy, ktora
zmarla na rok przed swoim urodzeniem.



A może tak:

  Działo się to dawno, dawno temu, gdy bramy Krakowa zapinano na guziki.
  Wyszła z nich osiemnastoletnia staruszka i rzekła do wysokiego chłopca
  niskiego wzrostu, z wielką brodą bez zarostu :
   - Jestem bezdzietną kobietą z trojgiem dzieci i mam krowę, którą zabiłam
     po raz trzeci.
  Ten nic nie mówiąc wlazł na gruszkę, rwał pietruszkę, aż jabłka leciały.
  Przyszedł właściciel tego banana i mówi:
   - Natychmiast złaź z kasztana !
  Więc zszedł, pozbierał pomidory i sprzedał na targu te kalafiory. Potem
  poszedł, szybko biegnąc na przystań. Stały tam trzy łodzie : pierwsza cała,
  drugiej pół, a trzeciej wcale nie było. Wsiadł na tę trzecią i popłynął na
  bezludną wyspę, na której aż się roiło od białych Murzynów. Tam umarł i
  powrócił do kraju. A staruszka zmarła na chorobę pęcherza i dzisiaj siedząc
  w słonecznym cieniu na miękkim kamieniu opowieść tę palcem na wodzie

XMa


  Tusk

| a ja zastanawiam sie czy taka firma mialaby w Polsce racje bytu ;-)

| http://www.cipa.com/

To Ty nie wiesz, ze do dziś niektórzy pracują w PUPIE? (Powiatowy Urząd
Pracy). Poza tym w Polsce jak najbardziej też pracuje się w CIPIE
(Centralny
Instytut Pracy).

Pozdrawiam,

Tiger



blad w nazwie! nie CIPIE tylko CIOP (Centralny Instytut Ochrony Pracy) a
dokladnie CIOP i PIB (Panstwowy Instytut Badawczy)

ale badz co badz abrewiaura wyrazów niekiedy bywa naprawde smieszna:-)

Pozdrawiam
Q.

TAX
tematyczny:
Rozmawiaja dwie gaździny o swoich dzieciach. Jedna z nich się chwali:
- A mój Jasiek to teroz studyjuje w takim uniwersytecie, co to się tak jako
nazywo: ugryz - nie, nie ugryz!... użarł - nie, nie użarł... A! Już wim!
UJOT!

gruntowy:
 Dwóch Anglików w średnim wieku gra w golfa. w pewnej chwili obok pola
golfowego przechodzi kondukt żałobny. Jeden z grających odkłada kij i
zdejmuje czapkę.
- Cóż to - dziwi się drugi - przerywa pan grę?
- Proszę mi wybaczyć, ale, bądź co bądź, byliśmy 25 lat małżeństwem.

mieszkaniowy:
Nawalony zając wraca po nocy do domu. W pewnym momencie fiknął i zasnął. W
międzyczasie znalazły go dwa wilki i nie mogąc dojść do zgody poobijały
sobie mordy aż do utraty przytomności. Rano zając się budzi, rozgląda się po
pobojowisku i mówi:
- Ja to kiedyś po pijaku cały las rozwalę...

klimatyczny:
 Zataczający się pijaczek zaczepia w parku młodego mężczyznę i mówi:
- Paaniee, gdzie jaa jesstem???
- W Łodzi.
- W łodzii to jaa wiem, ale na jakim oceanie...

VAT:
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się
ze śmiechu. Lekarz pyta:
- I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko
wybite?
Góral na to:
- Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc poślubną a ja mam jego jaja w
kieszeni!


  Policja z Gizycka

|      Witam Grupę, witam Ciebie, michał! :-)
|      Piszesz elaborat na 21 linii, a starczyłoby:

| uć --łódź
| oraz
| żużownica --dżdżownica

|      Mój kumpel kiedyś pisał nagminnie "płułci" - zamiast "płci".
| Pewnie dlatego, że seplenił, i jakoś tak to mniej więcej wymawiał...

Moj kolega zamiast powiedziec:

Jak ty bys go zobaczyl to bys sie przestraszyl mowi "Jak tyby go
zobaczyles
to by sie przestraszyles"

Miejscy mnie widzieli----Miejscy mnie widziali
(jak go wysmialismy)-----Miejscy mnie widzialy

Zamiast powiedzic Zbigniew Herbert-----Spikniew Herbet

Jezyk polski----Jesyk (b)polski

Jak ty bys mu zajebal to on by niewstal----Jak ty by mu zajebales to on
by
lezales

Dobra jak cos jeszcze bedzie mowil to zapisze - On wciaz tak mowi i zdaje
z
klasy do klasy



Moj kumpel natomiast w pelnym uniesieniu, opowiadajac jakas historie
zamiast:
Zachcialo mi sie srac
powiedzial
Zasralo mi sie chciac.

Tax

bedzie sie znajdowal watek z jednym ptakiem
No i nastepnego dnia dzieci czytaja:
Malgosia: Bociany uwily gniazdo kolo mojego domu
Brawo mowi pani
Kasia: Tata wczoraj zbieral jajka od kur
No bardzo ladnie Kasiu
Na koncu sali Jasiu wysoko podnosi reke, na co pani: "Prosze Jasiu czytaj"
A Jasiu: Wczoraj tata przyszedl pijany jak szpak
Na to pani: Oj nieladnie Jasiu. Nie powinienes pisac takich brzydkich zdan.
Na jutro za kare napiszesz zdanie z dwoma ptakami
Nastepnego dnia pani kazala Jasiowi przeczytac zadanie domowe. Na co Jasiu:
Wczoraj tata przyszedl pijany jak szpak. wywinal orla...
w tym momencie pani przerwala zdenerwowana. Jasiu tak byc nie moze.
Dostajesz 1 a na jutro napiszesz zdanie z 3 ptakami za kare
Nastepnego dnia Jasiu czyta zalegla prace domowa:
Wczoraj tata przyszedl pijany jak szpak, wywinal orla, puscil pawia...
Nauczycielka nie wytrzymala. Jasiu tak byc nie moze. Dostajesz kolejna 1 i
uwage do dzienniczka i za kare dodatkowo na jutro napiszesz zdanie z 4
ptakami.
Nastepnego dnia Jasio czyta prace domowa:

Wczoraj tata przyszedl pijany jak szpak, wywinal orla, puscil pawia, a teraz
pije z kolegami na sepa.

Pozdrawiam PBajax


  Cięcie torów

Oczywiscie masz 100% racje. A co ciekawe, do Lodzi zawsze jezdzilo wiecej
wagonow, niz tych do Warszawy. Caly tlum zawsze walil na tyl pociagu do
wagonow warszawskich, a do przednich nieomalze przyslowiowy pies z kulawa
noga nie zagladal. A w wakacje - horror! Wagony kolonijne z Warszawy do
Kolobrzegu wykrojone z podstawowego skladu pociagu, a podwojny tlumek ludzi
(wiadomo, trasa nad jeziora i nad morze) cisnal sie w jednym wagonie drugiej
klasy i analogicznie w jednym pierwszej klasy. Nieraz juz jechalam do domu
cala noc na korytarzu, wcisnieta w drzwi wyjsciowe, stojac prawie na jednej
nodze...I taki pociag likwiduja! Skandal!



Skandal to mało powiedziane. Za to powinno się wieszać! Żal mi tego pociągu, bo
dość często z niego korzystałem. Zawodowo na szczęście likwidacja tego pociągu
bezpośrednio we mnie nie uderzy, bo obsadę trakcyjną dawał Kołobrzeg. Natomiast
z pewnych źródeł wiem o przymiarkach do likwidacji 56204/65205 (Gdynia -
Wrocław) oraz 84200/48201 ( Kołobrzeg - Katowice). Te pociągi tak jak i
Kostrzewa zawsze cieszyły się powodzeniem, ale to widać nie jest wykładnią dla
biurokratów układających plany. Co do tych dwóch pociągów to, jeżeli je wytną
sam zacznę się martwić o pracę szczególnie w obliczy możliwej likwidacji
Chojnice - Szczecinek - Runowo. Najbardziej drażni mnie bezsilność zwykłych
ludzi na tego typu posunięcia PKP. Dla mnie te pociągi jeździły od zawsze. Mam
27 lat i od dziecka pamiętam, że jak wyjeżdżałem ze Szczecinka to głównie tymi
pociągami (był jeszcze śp. Kołobrzeg - Kraków). Te pociągi były zawsze pełne i
o dziwo nadal cieszą się sporym zapełnieniem. Często widziałem Kostrzyńska
część Kostrzewy w Pile, muchy luzem. Zaczynam sądzić, że jest to celowe
działanie. Pewnym ludziom wydaje się, że jak zostaną dwie linie w Polsce to oni
i tak będą nadal siedzieć na stołkach. Pożyjemy zobaczymy.
Można protestować, nawet trzeba. Wiem doskonale, że to nic nie da, ale
przynajmniej można uspokoić sumienie. Pytanie tylko jak to zrobić, aby
przyniosło to jakiś efekt (choćby minimalny).

Pozdrawiam

Karawek  


  UWAGA UWAGA NADCHODZI
Wśród jasnowidzów z:
Lublina, Wrocławia, Warszawy i Łodzi
przeprowadzono eksperymenty dot. proroctw 2012 roku
wyniki skupiają sie w 4 wymienionych grupach.

1. Dziwne zjawiska astralne od 15 listopada á 15 grudnia roku 2011

Tu są opisywane przez różnych ludzi widzących,
formy astralne widziane przez okna domów
wywołujących stany lękowe.

Ad2. od listopada 2011 Archanioły
   przemawiały będą
   poprzez małe dzieci widzące,
   poprzez dzieci tzw."indygo"
   do swoich rodziców
   by zasłaniali okna,
   by nie patrzyli się przez okna,
   by nie nalękali się tych form astralnych.

3. Paranormalne anomalie atmosferyczne w czerwcu 2012

Tu opisywane są wstrząsy tektoniczne i ich skutki w polskim budownictwie,
Trąby powietrzne i ich skutki,
Czarne formy podobne do chmur zasłaniające słońce na 2á3 dni
 wywołujące lęki wśród ptactwa, zwięrząt domowych i ludzi.

Ad2. w czerwcu 2012 Duch Święty i Archanioły
   przemawiały będą
   poprzez usta małych 2á5 dzieci widzących
   poprzez usta dzieci tzw."indygo"
   do swoich rodziców
   oraz
   ustami ludzi dorosłych "widzących" o czystych sercach
   będą wyjaśniali im istotę tych anomalii
   i informowali kiedy się zakończą.

4. Anomalie pogodowe we wrześniu 2012
   Tu opisywane są padające przez tydzień deszcze i liczne powodzie.

Do końca br. planuje się
przeprowadzenie eksperymentów dot. proroctwa 2021 roku
wśród jasnowidzów z Kielc, Poznania, Gdańska i Białegostoku.
oraz z innych krajów:
Niemiec, Francji i Anglii.

Wyniki udostępnię na forum w późniejszym czasie.

z poważaniem
                             Sza-man
<<<<<<<<<<<<<<<< | | | | | | | |
      Swojej pracy nie opieram o poglądy
       tylko o niewidzialną rzeczywistość,
        której niektórzy nie chcą widzieć.


  Tragedia koło Rypina
W sobotę strażacy wydobyli drugą ofiarę utonięcia i zakończyli poszukiwania.
Policja ustaliła, że do domów nie wróciło tylko 2 dzieci - uznano więc, że
opowieści świadków o 4-6 dzieciach bawiących się na lodzie nie były ścisłe.
Marcin

PS.
Koło Iławy utonął policjant, który wraz z dwoma strażnikami rybackimi tropił
kłusowników. Pod grupą funkcjonariuszy również załamał się lód, strażnicy
uratowali się, jednak policjanta nie udało im się wyciągnąć...

PS2. Jeśli już piszę o utonięciach pod lodem, napiszę też o sposobie
pozwalającym wydobyć się z opresji. Otóż kiedyś w zimię siedzialem jakiś
czas w Szwecji - tam b. popularne jest tzw. łyżwiarstwo przełajowe - czyli
jeżdżenie na takich specyficznych łyżwach po zamarzniętych jeziorach, często
na sporych dystansach. Otóż do standardowego wyposażenia takiego łyżwiarza
należą:
-tzw. kolce lodowe - są to ok. 2 centymetrowe koce z plastikowymi rączkami,
które nosi się na sznurku na szyji (na szukanie po kieszeniach mogło by nie
być czasu...). W razie zalamania lodu bierze się te kolca w ręce i wbija w
lód, co zwiększa nasze szanse na samodzielne wyjście z opresji. (oczywiście
pod warunkiem, że lód się nie obłamuje, ale zawsze jest szansa dotarcia do
grubszego, który nas utrzyma)
-plecak z zapasową odzieżą zapakowaną w nieprzemakalne, zamykane na
szczelny zamek worki (sprzedają w sklepach sportowych)
Podczas moich wędrówek na łonie natury zaobserwowalem, że 99% łyżwiarzy ma
na szyji te kolce, do plecaków im nie zaglądałem, ale były wypchane, więc
ubrania też pewnie mieli ;-)

----- Original Message -----

Newsgroups: pl.misc.ratownictwo
Sent: 14 stycznia 2000 19:24
Subject: Tragedia koło Rypina

Dzisiaj (piątek) w okolicach Rypina (kujawsko-pomorskie) pod grupą dzieci
zalamał się lód. Utonęło 4 dzieci, nie jest jednak wykluczone, że ofiar
jest
więcej.
M.

Dzisiaj (piątek) w okolicach Rypina (kujawsko-pomorskie) pod grupą dzieci
zalamał się lód. Utonęło 4 dzieci, nie jest jednak wykluczone, że ofiar
jest
więcej.
M.




  zdemolowany "Łodzianin"

z dzisiejszej Stolecznej:



Momecik ...,

Tylko dwa dni wystarczyły pasażerom, aby zdemolować i okraść wartego
blisko
4 mln złotych "Łodzianina" - pociągu między Łodzią a Warszawą! Na trasę
wróciły stare wagony



Łodzianin jezdzi juz od PONAD ROKU (chyba od czerwca 2001)a nie jak sugeruje
sie w artukule od "dwoch dni"(to jest manipulacja).
Jak datąd nie bylo takich problemow, no i co nagle wszscy dostali zajoba,
masowego ataku wsiceklizny i w dwa dni ukradli z pociagu wszystko co sie
dalo ???

Dlaczego w "Łodzianinie" nie było patrolu złożonego z policjanta,
strażnika
miejskiego i sokisty, który jeździ innymi pociągami? - Ten pociąg
zatrzymuje
się tylko w Łodzi i Warszawie. Podróżują nim łodzianie pracujący w biurach
i
firmach warszawskich. Po prostu nie spodziewaliśmy się, że przy takich
pasażerach coś takiego się przytrafi - przyznaje Ciemny.



Czy ktos naprawde w to uwierzyl, ze to "zwyczajni" pasażewowie, ludzie
pracujacy w biurach itp., nagle po roku zapragneli byc posiadaczami
"plastikowych smietrniczek". No i co, moze potem stali na dworcu i je
sprzedawali? A moze wzieli do domu jako cenne trofeum?

A moze po prostu grupa zlodziei wsiadla do ladnego, w miare nowego pociagu i
ukradla co sie dalo, a co nie to zniszczyla? Nie wiem kto i dlaczego, wiem
tylko ze caly tem artykul to proba szukania taniej sensacji (z lekka
manipulacja aby nieco podjuszyc publike).
I jeszcze dziwi mnie, ze trafila na tak podatny grunt (mowie o niektorych
dalszych postach w stylu:

PKP powinno lepiej dopasowac tabor do rodzaju przewozów. Na tą trase
powinny zostać wprowadzone wagony typu Gag (zimą) i Eaos (latem).
i bardzo dobrze... jak sie dzieci nie potrafia bawic, to zabrac zabawki :)



Czy autorzy tych postow wiedza co pisza, czy pisza co wiedza ??


  Piatek:-)
www.osemka.p.lodz.pl/~ernesto/dziekan.avi

1.Do taksowki wsiada mocno podpity facet i mowi:
- Na dwooorzec glowny, ale szyyybkoo!
- Ale my wlasnie jestesmy na dworcu! - protestuje taksowkarz.
- Maaasz tu 50 zl, a na drugi raz tak nie zaaap........aj !

2.Podobno w polskich szpitalach tak sie powodzi, ze chorzy nawet jedza
SALAMI.
Sniadanie - sale na pierwszym pietrze;
Obiad - sale na drugim pietrze....
Kolacja - na pozostalych pietrach

3.Pan Hilary"
Loto,tyro pan Hilary
Do dekla mu piere
Bo kajś ten boroczek posioł swoi brele.
Szuko w galotach,kabot obmacuje,
Przewraco szczewiki,psińco znajduje.
Bajzel w szranku i w byfyju
Tera leci do antryju.
"kurde" -woła-"kurde bele!
Ktoś mi rombnoł moi brele!"
Wywraco leżanka i pod nią filuje,
Borok sie wnerwio,gnatow już nie czuje.
Sztucho w kachloku,kopie w kredynsie,
Glaca spocona,caly się trzynsie.
Pieroński brele na amyn kajś wcisnyło
Za oknym już downo blank sie sciymniło
Do zrzadla oroz zaglondo Hilary-
Aż mu po puklu przefurgły ciary.
Spoziyro na kichol,po łepie sie puko,
Bo znejdly sie brele - te, co tak ich szukoł.
Czy to ni ma gańba? -Powiydzcie sami,
Mieć brele na nosie a szukać pod ryczkami.

"Murzinek Bambo"
W Africe miyszko Bambo,Murzinek,
Blank czorny,mały lokaty synek.
Czorno mo matka,łojca czornego,
Ujka i ciotka, dziadka i ...kozdego.
Mo piykno chałpa - by ją zbudować
trza mieć patyki, deski i trowa.
Bo przeca lepszyj chałpy nie trzeba
Jak sie rok caly hyc leje z nieba.
Bestoż to sagie są Afrykony
I mało kery je łobleczony.
Bestoż fest dużo se uszporują
Bo czopek, mantli...nic niy kupują.
Bambo Murzinek to mądry synek....

4.Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, gdy prowadzę samochód, zawsze myślę o seksie. Co mam
robić?
- Musi pani kupić samochód z automatyczną skrzynią biegów.

5.Do kina wpada mężczyzna i krzyczy do biletera :
 - Moja żona tutaj siedzi, a w domu brud, gary nie pomyte, dzieci głodne

płaczą. Jak ta flądrę dostanę w swoje łapy ...
Bileter wchodzi na salę i mówi :
 - Drogie panie. Jest tutaj mężczyzna, który awanturuje się o swoją
żonę.
Mówi, że w domu brudno, garnki nie pomyte, dzieci płaczą z głodu. Pani,
która jest jego żoną może opuścić salę tylnym wyjściem.
Kiedy zapalono światło na sali nie było ani jednej kobiety.

Pozdrawiam


  [pr] Koszmarne wrażenia z jazdy w jednym wagonie
Dzienik Łódzki, 1.07.2003 r.
za: http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/281594.html

Koszmarne wrażenia z jazdy w jednym wagonie

Wtorek, 1 lipca 2003r.

Skandal", "oszczędzają na pasażerach", "raj dla złodziei" - mówili wczoraj
pasażerowie tramwajów linii 14 i 7. Przypomnijmy, że zgodnie z decyzją
Wydziału Dróg UMŁ na tych liniach jeżdżą jednowagonowe tramwaje.

- To absurdalny pomysł - mówi Maciej Janiak, jadący "czternastką". -
Pierwszego dnia obowiązywania nowego rozkładu spóźniłem się do pracy. Teraz
wychodzę z domu 20 minut wcześniej, bo zawsze może się zdarzyć, że nie
wsiądę do tramwaju. Z braku miejsc.

- Warto żeby urzędnik, który to wymyślił, przejechał się takim tramwajem -
dodaje Irena Michalak.

- Wczoraj musiałam przepuścić dwie "czternastki" - były tak zatłoczone, że
motorniczy nie mógł zamknąć drzwi.

- Byłam przekonana, że to jakaś awaria, bo jednowagonowych tramwajów w
mieście nie pamiętam - mówi Małgorzata Król. - Wreszcie pasażerowie na
przystanku wyjaśnili mi "zagadkę". Po kilku godzinach spędzonych w pociągach
musiałam jeszcze tłoczyć się w tramwaju. Gdyby nie pustki w portmonetce,
pojechałabym do domu taksówką.

- Skandaliczny pomysł - pomstowała pasażerka "siódemki", która nie chciała
się przedstawić. - Wczoraj jechałam na gapę, bo nie mogłam dostać się do
kasownika. Taki był tłok. Przecież to raj dla złodziei! Nikt nawet nie
poczuje, jak wyciągną mu z kieszeni czy torebki portfel.

- Dorabiam w wakacje jako opiekunka do dziecka i prawie straciłam posadę -
mówi Mariola Walczak.

- Tramwaj przyjechał spóźniony, a na dodatek stał na kolejnych przystankach
dłużej, bo nie mógł zamknąć drzwi. Wysiadłam po drodze i resztę trasy
przejechałam taksówką. I tak się spóźniłam.

Jednowagonowe tramwaje kursują na liniach: 1, 4, 5, 7, 13 i 14, a zmiana ma
obowiązywać do 30 sierpnia. Zdaniem urzędników odpowiedzialnych za
komunikację, w czasie wakacji z tramwajów korzysta znacznie mniej pasażerów.

(mp.) - Dziennik Łódzki

 ---
pzdr
Krzychu
Piotrków Trybunalski

www.komunikacjapt.republika.pl


  [pr] Koszmarne wrażenia z jazdy w jednym wagonie

Dzienik Łódzki, 1.07.2003 r.
za: http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/281594.html

Koszmarne wrażenia z jazdy w jednym wagonie

Wtorek, 1 lipca 2003r.

Skandal", "oszczędzają na pasażerach", "raj dla złodziei" - mówili wczoraj
pasażerowie tramwajów linii 14 i 7. Przypomnijmy, że zgodnie z decyzją
Wydziału Dróg UMŁ na tych liniach jeżdżą jednowagonowe tramwaje.

- To absurdalny pomysł - mówi Maciej Janiak, jadący "czternastką". -
Pierwszego dnia obowiązywania nowego rozkładu spóźniłem się do pracy.
Teraz
wychodzę z domu 20 minut wcześniej, bo zawsze może się zdarzyć, że nie
wsiądę do tramwaju. Z braku miejsc.

- Warto żeby urzędnik, który to wymyślił, przejechał się takim tramwajem -
dodaje Irena Michalak.

- Wczoraj musiałam przepuścić dwie "czternastki" - były tak zatłoczone, że
motorniczy nie mógł zamknąć drzwi.

- Byłam przekonana, że to jakaś awaria, bo jednowagonowych tramwajów w
mieście nie pamiętam - mówi Małgorzata Król. - Wreszcie pasażerowie na
przystanku wyjaśnili mi "zagadkę". Po kilku godzinach spędzonych w
pociągach
musiałam jeszcze tłoczyć się w tramwaju. Gdyby nie pustki w portmonetce,
pojechałabym do domu taksówką.

- Skandaliczny pomysł - pomstowała pasażerka "siódemki", która nie chciała
się przedstawić. - Wczoraj jechałam na gapę, bo nie mogłam dostać się do
kasownika. Taki był tłok. Przecież to raj dla złodziei! Nikt nawet nie
poczuje, jak wyciągną mu z kieszeni czy torebki portfel.

- Dorabiam w wakacje jako opiekunka do dziecka i prawie straciłam posadę -
mówi Mariola Walczak.

- Tramwaj przyjechał spóźniony, a na dodatek stał na kolejnych
przystankach
dłużej, bo nie mógł zamknąć drzwi. Wysiadłam po drodze i resztę trasy
przejechałam taksówką. I tak się spóźniłam.

Jednowagonowe tramwaje kursują na liniach: 1, 4, 5, 7, 13 i 14, a zmiana
ma
obowiązywać do 30 sierpnia. Zdaniem urzędników odpowiedzialnych za
komunikację, w czasie wakacji z tramwajów korzysta znacznie mniej
pasażerów.

(mp.) - Dziennik Łódzki

 ---
pzdr
Krzychu
Piotrków Trybunalski

www.komunikacjapt.republika.pl



Bo wy to chyba nie jesteście przystosowani do jazdy solówkami i dlatego tak
narzekacie  :P


  [pr] Awantura i bijatyka przy kontroli biletów
Express Ilustrowany, 26.02.2007
za: http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/704122.html

"Awantura i bijatyka przy kontroli biletów
wczoraj
 - Ta kobieta uderzyła mnie mocno w twarz. Poniżyła mnie na oczach innych
pasażerów. Jestem zszokowana i sprawy nie odpuszczę - mówi 28-letnia
Agnieszka Fortuna, która twierdzi, że podczas sprawdzania biletów (łodzianka
go nie miała) w tramwaju linii 13 została pobita przez kontrolerkę.

- Spieszyłam się do domu, żeby wymienić się z mamą w opiece nad moim 13-
miesięcznym dzieckiem - opowiada pasażerka. - Kiedy podeszłam do drzwi, żeby
wysiąść na następnym przystanku, kontrolerka zażądała biletu. Ja go niestety
nie miałam. Zaproponowałam, żebyśmy wysiadły, ale ona nie chciała wypuścić
mnie z tramwaju. Złapała mnie za kaptur i zaczęła się ze mną szarpać. Wtedy
obie wypadłyśmy z pojazdu, a ona uderzyła mnie w twarz. Z emocji rozpłakałam
się jak dziecko.

Na miejsce została wezwana policja. Funkcjonariusze kazali zgłosić się
łodziance na komendę przy ul. Sienkiewicza. Tam poradzono jej, żeby zrobiła
obdukcję w specjalistycznym gabinecie badań sądowo-lekarskich przy ul.
Więckowskiego. Podczas badania stwierdzono obrzęk i stłuczenie policzka. Na
drugi dzień narzeczony łodzianki - która była w pracy - pojechał na
komisariat, aby złożyć zeznania, jednak powiedziano mu, że poszkodowana musi
zgłosić się osobiście.

- Nie mogę odpuścić tej sprawy, bo nikt mnie tak wcześniej nie upokorzył -
zapewnia pani Agnieszka.

Nie udało nam się skontaktować z kontrolerką, która uczestniczyła w
opisywanym zajściu. Jednak w firmie, w której pracuje, powiedziano nam, że to
pasażerka pierwsza uderzyła ją w twarz, a być może kontrolerka jej oddała...

- Udowodnię swoją rację - mówi pani Agnieszka. - Złożę doniesienie na policji
oraz oficjalną skargę w MPK. Sprawa skończy się w sądzie.

(ana)  -  Express Ilustrowany"

pzdr
Krzychu


  O świętokrzyskich EN81

Koszmarny wyjazd na obóz harcerski
az, PAP
2007-07-30, ostatnia aktualizacja 2007-07-30 12:56
37 harcerzy, w wieku od 14 do 16 lat, ich rodzice i opiekunowie przeszli w
weekend prawdziwą szkołę przetrwania. Niedoszli obozowicze... dwa dni z
przerwami koczowali przed Pałacem Młodzieży w Łodzi - informuje "Express
Ilustrowany".
Młodzież ze szczepu harcerskiego "Jodły" hufca Łódź Polesie, w sobotę o 6
rano miała wyjechać na trzytygodniowy obóz harcerski do Wenecji koło
Morąga. W ponad siedmiogodzinną podróż wyruszyła jednak dopiero... 30
godzin później. Na miejsce zbiórki podstawiano po kolei trzy autokary, ale
każdy z nich miał usterki uniemożliwiające bezpieczną podróż. Dopiero
czwarty pojazd, z innej firmy przewozowej, zabrał w niedzielę w południe
harcerzy na Mazury.

- To są jawne kpiny - denerwuje się Joanna Anforowicz, mama Justyny. O
szóstej rano w sobotę po dzieci przyjechał autokar z łysymi oponami,
niesprawnymi hamulcami i odpadającym błotnikiem. Policjanci odesłali go do
naprawy. Około godz. 11 miał wrócić, niestety okazało się, że naprawy nie
da się wykonać w kilka godzin. Zamówiono więc kolejny autokar, który miał
być pod pałacem około 15-tej. Ale ten także miał niesprawne hamulce i jakiś
wyciek. Umówiono się więc na kolejną zbiórkę w niedzielę o 8 rano. I znów
klapa. Kontrola policyjna wykazała, że trzeci autokar też jest niesprawny i
na dodatek ma niekompletne dokumenty. Sprawny autokar, wynajęty z innej
firmy, przyjechał po harcerzy dopiero około godz. 12.

- Na szczęście moi podopieczni mieszkają w Łodzi, w większości na Retkini, i
po każdej nieudanej próbie odjazdu wracali do domów, więc nie siedzieli tu
cały czas - mówi komendantka obozu, druhna Anna Omiecińska. - To cud, że w
niedzielę, w środku wakacji, udało mi się wynająć jakikolwiek autokar -
dodaje zdenerwowany Mieczysław Mika, komendant hufca Łódź Polesie, który
przyjechał z kierowcami i sprawnym autokarem pod pałac.Właściciel firmy
przewozowej był wczoraj nieuchwytny, a kierowca jednego z niesprawnych
autokarów na widok reporterów "Expressu Ilustrowanego"... wsiadł do pojazdu
i szybko odjechał.

--------------
I co Aron na to ?


  *** (niewiedza zstąpiła po stopniach zaniedbania)
ishtar:

ja tę poezję widzę dookoła, nawet w postindustrialnych ruinach w
Łodzi czy Katowicach.. w biedocie na dworcach kolejowych



Istnieje dworzec, na którym nie ma dla mnie poezji.

Jeśli ktoś zechce, to wymienię nazwę miasta, chyba go w ten sposób nie
skrzywdzę.  Miasto, w którym sklepy przy głównej ulicy są tak samo
szykowne jak w Gdańsku, samochody są tak samo eleganckie, ale jest
tego szyku i elegancji mniej.  O wiele łatwiej niż w Gdańsku jest
niechcący zejść z głównej ulicy i znaleźć się wśród odrapanych domów,
gdzie niepotrzebne dzieci grają w siatkówkę przez kostropaty pochylony
płot, a piłka im co chwila upada na jezdnię.

Po tym dworcu chodził pewien pan, może w moim wieku a może trochę
młodszy.  Czekałem dość długo na pociąg, miałem więc okazję
zaobserwować jego marszruty.  Szedł do wyjścia na perony, tam wyjmował
z pudła akordeon i odgrywał kilka kawałków.  Potem chował akordeon do
pudła (nie zauważyłem, żeby z tego pudła wyjmował jakieś grosiki) i
szedł do bufetu, w którym czekałem na pociąg.  Prosił o popilnowanie
akordeonu, przynosił sobie herbatę nalaną mu z dobrego serca przez
bufetową, uśmiechał się do mnie promiennie i bawił mnie rozmową.
  -- A wiesz -- i wielki uśmiech.
  -- Ten Henio, no wiesz, ten z Traugutta -- niestety nie znałem Henia
z Traugutta, ale też się uśmiechałem, bo jak inaczej.
  -- To wiesz, ten Henio, to on nie żyje. -- i uśmiech jak stąd do
Bielska.  Następnie brał akordeon i szedł odegrać kilka kawałków przy
wyjściu na perony.

To była jeszcze poezja.  Trochę naturalistyczna i perwersyjna, ale
poezja.  Ja tam jeździłem wiele razy, za każdym razem czekałem na
pociąg, pilnowałem akordeonu i słuchałem roześmianych opowieści o
kumplach tego pana.  Ale jego tam już nie ma od ponad roku.  Nie wiem,
dlaczego przeniósł się do Henia z Traugutta a poezja wyniosła się z
dworca razem z nim.

 - Stefan


  *** (niewiedza zstąpiła po stopniach zaniedbania)

ishtar:
| ja tę poezję widzę dookoła, nawet w postindustrialnych ruinach w
| Łodzi czy Katowicach.. w biedocie na dworcach kolejowych

Istnieje dworzec, na którym nie ma dla mnie poezji.

 - Stefan



Smutne.
Ja w Katowicach (jakieś 10min. od dworca) widuję inną poezję... wiersz
raczej taki sobie, ale pozwól, że pokażę:

***

dobre dziecko dba, by nie musiał chodzić
wiezie codziennie na Pekaes
stamtąd autobus; każdy pasażer
bezpieczną zachowa odległość - bo smrodzi

dobre dziecko dba, aby miał co jeść
ile wyżebrze, tyle odbierze
i cienką zupką litośnie nakarmi
z tej samej miski, z której jada pies

dobre dziecko dba, aby miał na siebie
co włożyć; wciąż te same szmaty
owijają nogi, wciąż ten sam płaszcz
od słońca, od deszczu, od Boga na niebie

dobre dziecko dba, by nie chodził siusiu
zydelek mu daje niewielki i zgrabny
więc robi pod siebie i z butów wylewa
odejść nie wolno; siadaj, tatusiu

Dobre dziecko w domu. Widzą inni ludzie -
śpi snem sprawiedliwym w łóżku, do którego
konstytucja daje prawo - czasem też Burkowi,
zawsze kiedy tatuś spędza noce w budzie.

Dobra córeczka odwozi tatusia na przystanek każdego ranka. On dojeżdża z
Sosnowca do Katowic i tuż przed ruchliwym skrzyżowaniem przy ul. P.Skargi
siada na małym zydelku, zawsze w tym samym płaszczyku, wyciąga na kolana
święty obrazek i siedzi. Deszcz, śnieg, spiekota - od ładnych kilku lat.
Nie wiem, czy był dobrym ojcem, co zrobił, że skończył w tak poniżającym
stanie. Ludzie są zdolni do wszystkiego, do największych zbrodni, wiem...
Ale to woła o pomstę do nieba. Jedyną karą byłoby może ofiarowanie darczyńcy
takiego samego prezentu? Może jej dziecko też kiedyś wystawi ją na żebry,
może to taka rodzinna tradycja? Nie potrafię tego zrozumieć. Chyba
najzwyczajniej w świecie brakuje mi wyobraźni.

Pozdrawiam,
ishtar


  Wisnia vs. Czeresnia

W życiu. Przede wszystkim obecnie mieszkam w Łodzi i mam nadzieję, że już
się stąd nie ruszę. Teściową mam we wsi koło Kings Lynn, ale jest to Szkotka
spod Glasgow. Jej kuchnia jest niejadalna. A przede wszystkim ona codziennie
robi to samo, tj, mięso z jarzynami i pudding. A do tego wszystko jest tak
tłuste i słodkie, że gdybym to lubiła, to tyłabym 10 kilo na rok.
Poza tym z tego co wiem to wszystkie Polki w Anglii w ciągu roku tyją co
najmniej 10 kilo, jeżeli lubią angielskie żarcie.
Mam trzy szwagierki. Jedna nawet gotuje, ale to wszystko też nie ma żadnego
smaku. Pozostałe dwie nie potrafią ugotować ani upiec w ogóle niczego. Jedna
je głównie MacDonaldsy na wynos a druga ma troje dzieci, ale jeżeli
ktokolwiek gotuje u nich w domu, to jej mąż.
Poza tym zapraszano mnie do mnóstwa domów w całej Anglii i Szkocji i jedyne
miejsca, gdzie coś mi smakuje to domy Polek. A o jedzeniu na angielskich
weselach to już szkoda nawet gadać.

Albo twoja teściowa też jest absolutnym wyjątkiem, albo nie jest czystą
Brytyjką z pochodzenia, albo ty jesteś mało wybredna i może w Anglii smak ci
się przytępił.

Pozdrowienia

Ania



Hej,
ja mam podobne zdanie na temat angielskiego jedzenia, choc nie tak bogate
doswiadczenia. przez miesiac pobytu w tym kraju zdazylam przytyc pare kilo i
podobno moja gospodyni gotowala jak na Angielki rewelacyjnie, bo wplatala
potrawy wloskie itd. itp. No comments.
To ja juz sie ciesze, ze mam niemiecka tesciowa, ktora calkiem calkiem
gotuje:)
A tak swoja droga, Aniu, wnioskuje, ze masz meza wyspiarza, jak ci sie udalo
go sprowadzic do naszej ojczyzny?? Bo ja mojego ani rusz:)
Pozdrowka
Ania


  3x08 - Blue Christmas

[Kim]
Spoko, spoko. Chodzilo mi tylko o to, ze widziales ja kilka minut, teraz
nawet nie pamietasz jak wyglada a mowisz ze brzydka.



Mialem juz sie nie wypowiadac na jej temat... i sie nie wypowiem.
Za to odpowiem ogolnie - to, ze widze cos tylko pare minut w niczym
nie przeszkadza temu zebym wyrobil sobie zdanie. Wystarczy rzut
oka i juz mam wyrobiona opinie - nie musze sie wslepiac kilka godzin
(a wlasnie to sugeruje Twoja wypowiedz). Jasne?

Jak z Elaine zrobia "wrazliwa, opiekuncza kobieta" to bede musial ja
polubic i nie bedzie sie o co klocic :()))



Caly problem w tym, ze bez dziecka pewnie na powrot zrobia z niej
lafirynde (wiem, paskudne okreslenie, ale tylko to przychodzi mi
do glowy). ;)

| piosenka jest "preformed by Calista Flockhart"
| Ale na pewno spiewala z playbacku, niestety.
A skad ten wniosek?



Po prostu - wydawalo mi sie, ze miejscami widac bylo brak synchronizacji
miedzy utworem i ustami Ally. Jestem szczegolnie uczulony na takie
rzeczy, bo nienawidze braku autentycznosci i kazde playbacki czy inne
takie po prostu kluja mnie w oczy. Poza tym nawet spiewac z playbacku
trzeba umiec i w zasadzie niewielu to potrafi.

Wlasnie, co z Lucem?



Pojecia nie mam - znikl bez slowa.

| Znasz bajke o lodzi? Ludz sie, ludz. :))
Co? Nastepny sie z Lodzi nabija?



To nie byla moja intencja - nic nie mam do Lodzi, tym bardziej, ze
studiuje w Filii Politechniki Lodzkiej. :)
I dlaczego "nastepny" - ktos sie juz nabijal.

Ciebie tez mam mafia postraszyc? ;)



Tego sie nie obawiam - mam znajomych, ktorzy maja znajomych,
ktorzy tez moga pewnego pieknego dnia podjechac pod Twoj dom
czarna wolga. ;))

| | [OT]!
| Wystapil tam ktos "znany"?
Wtedy jeszcze sie az tak nie interesowalem, ale poszukam, moze
ostalo sie cosik nagrane.



Jak nie zapomne to zajrze przy okazji na IMDB i sam zobacze.


  Opony zimowe

No to, jak Boga kocham, ja juz nie wiem czy pod Twoim domem to lod jest
jakis inny, czy co ? ;)) W latach 80-tych przejezdzilem pare setek tysiecy
kilometrow na takich gumach jakie akurat byly (bo nawet byle jakie kupic
bylo trudno), spod domu jakos zawsze mi sie ruszyc udawalo, zadnego drzewa
nie zaliczylem - a i zimy bywaly wtedy bardziej sniezne i "lodowe" niz
obecnie. I do dzis mam max. znizki za bezszkodowosc... :)))
I tylko nie zrozum mnie, ze to sa argumenty przeciw zimowkom ! :)



Osoby głośno lansujące opony zimowe daja sie ponieść wszechogarniajacej
propagandzie: "nie ma zbyt wysokiej ceny za bezpieczeństwo", zwłaszcza
że
tą cene płaci sie tym ktorzy tą propagandę głoszą. To samo jest ze
światłami
w dzień, poduszkami, pasami i fotelikami dla dzieci. W wszystko pięknie,
sprawa jest moralnie słuszna, kto sprytny ten sie bogaci, a frajer czuje
sie bezpieczny (choć biedny). Właśnie. Czuje sie bezpiecznie i pewnie.
Wiecie gdzie jest najwiecej kierowców, którzy czuli sie pewnie na
drodze?
Na cmentarzach i na wózkach inwalidzkich.
Bo im ktoś jest bardziej pewny swoich opon zimowych, zwałasza ze dał za
nie
ciężką kasę, to zachowuje sie mniej bezpiecznie na drodze, licząc że
opona
myśli za niego. Otuż opona nie myśli i na dodatek na żywym lodzie
zachowuje sie tak samo jak letnia opona.
Dlatego uważam (tu zostanę obrzycony inwektywami), że często, choć nie
zawsze,
opona zimowa pogarsza bezpieczeństwo na drodze.

Ale wcale nie twierdzę, że należy zakazać używania opon zimowych, tak
jak
Wy uważacie, ze należy nakazac używanie :)

Niech kazdy robi jak uważa. Wszystko i tak zalezy od głupoty kierowców.
A jak narazie nigdzie na świecie nie zakazano prowadzic samochodu
głupcom.

Leszy


  Strajk na kolei

 Moim subiektywnym
| zdaniem , jedynym wyjsciem jest zacząć wszystko od początku , inaczej taka
| pierestrojka będzie się ciągnąć w nieskończoność.

a powiedz mi co sie teraz dzieje ??? jak nie poczatek "nowej" koleji
jak ty bys chcial zaczac wszystko odpoczatku w kolji z 50% nadwyzka
pracownikow i bodajze 40% nadwyzka polaczen kolejowych ????????????



Nadwyzka polaczen kolejowych ????? Nie wierz wrogiej propagandzie.
Sprobuj przejechac koleja trase Skarzysko-Wroclaw. Albo Kielce-Lodz (to
dla hardcorowcow kompletnych, hehe). Wylacznie przesiadki i w czasie
takim ze sklady musza jezdzic puste - wszyscy potencjalni pasazerowie sa
juz dawno w PKSach.
Nadwyzke polaczen to my mamy ale miedzy godzina 4 a 6 rano, oraz po 21,
bo te polaczenia jezdza puste juz od lat. W zamian w ramach likwidacji
polaczen lokalnych zniknely te ktorymi mozna bylo dojachc do i z
pracy/szkoly. Gdy jezdzilem na studia jakis czas temu korzystalem
wylacznie z PKP, przy czym wiekszosc skladow byla zapchana. Wtedy
wszyscy narzekali na tlok. Pozniej dokonano kilku zmian w rozkladzie (i
cenniku). Teraz moj brat na studia, a moi koledzy do pracy dojezdzaja
glwonie lokalnymi busami, od czasu do czasu PKSem.

bo ja inaczej nie widze sposobu na uzdrowienie koleji

to tak samo jak by u ciebie w domu dochody wynosily 1000 zl a wydatki okolo
5000 tys zlotych bo musisz utrzymac zone i dziewieciero dzieci i babacia w
malym pokoju



Tia, kolej powinna byc dochodowa. Pozniej ktos wpadnie na pomysl ze
drogi powinny zarabiac same na siebie wiec zaprzestanie sie
jakichkolwiek remontow (no bo mamy placic z podatkow?) To ze sluzba
zdrowia powinna zarobic sama na siebie to juz calkiem aktualny pomysl.
Co jeszcze w tym panstwie powinno byc dochodowe ? Policja ? Straz
Pozarna ? GOPR ? Wojsko ? Szkoly ?(na to tez juz ktos wpadl, na
szczescie nie wyszlo)
Skoro wszystko ma sie utrzymywac samo to po cholere ja place takie duze
podatki ?

Jak to sie dzieje ze jeszcze pare lat temu podatki byly na tym samym
poziomie i jeszcze starczalo na utrzymanie tych wszystkich
niedochodowych przedsiebiorstw ? Mysle ze to tutaj nalezy szukac
rozwiazania problemu. A nei zamykac kolejne "niedochodowe"
przedsiebiorstwa. Bo pewnego dnia sie okaze, ze nie ma juz co zamknac, a
pieniedzy wciaz bedzie z malo.
Na razie pozbywamy sie gornictwa, rolnictwa, sluzby zdrowia i kolei. Co
bedzie nastepne ?


  Czy Polska jest już krajem wyznaniowym ?
Hejka.
Co do swiadkow- wspaniala szkola jezyka!
Wpuscilam do domu, prowadzilismy zazarte dyskusje, ja polamanym niemieckim, a oni z anielska cierpliwoscia, i nigdy mnie nie wysmiali!- zeby rozbujac jako taka gramatyke, trzeba cwiczyc najlepiej z tubylcami, a kto bylby lepszy niz zapatrzony w potencjalna zdobycz lowca z klanu Swiadkow J.?
Co do biblii- zwlasza w zalewanej przez Islam Europie znajomosc Biblii uwazam za niezbedna, rowniez ze wzgledow kulturowych.
Dwa tygodnie temu bylam na chrzcinach w polskim kosciele w Dortmundzie, gdzie podczas ewangelii czytano historie z Jezusem chodzacym po wodzie.
Ksiezulo byl juz w wieku podeszlym, i jestem przekonana, ze jesli sie 50 lat czyta te same wersety, to sie je zna na pamiec.
Rzecz miala sie nieco inaczej.
Gostek zataczajac sie lekko zaczal czytac:
"- lodz byla pelna???eee... pelna?!...eeee, bylo ciemno... ciemno???! o czwartej przyszedl Jezus...o czwartej???"
Najpierw myslelismy, ze ksiedzu zrobilo sie niedobrze, ale po numerze z "czwarta" zaczal sie po kosciele rozchodzic chichot- ludzie zaczeli szeptac, ze to pasterz skonczyl pewnie o czwartej imprezke, i nie wierzy wlasnym oczom, co tam czyta...
Msza byla na szczescie koncelebrowana, i drugi kaplan odsunal staruszka, i doczytal do konca.
Mlotem byl organista, ktory na zakonczenie zarznal "Rote".
Lubie rote. To piekna, patriotyczna piosenka. Robi wrazenie.
Ale struchlalam, oczekujac drugiej zwrotki.
W srodku Dortmundu wyc zgodnym chorem, ze nie bedzie Niemiec plul nam w twarz, ni dzieci nam germanil, uznalam za przegiecie.
Nie bylam jedyna. Se pozwalaja chlopaki, co?
Na marginesie, dzieki KK przetrwaly zabytki naszej kultury, koscioly przetrwaly niejedna wojne, i zgromadzily majatek kulturowy o bezczennej wartosci. To nalezy wspierac, bo puste swiatynie wypelnia muzulmanie. A ja nienawidze chodzic w nakryciu glowy!!!

  Bezpieczeństwo...
..no właśnie. Mam pytanie, czy czujecie się bezpieczni na swoim osiedlu??

Często wracam z pracy ok godziny 23-ciej a nawet troszke poźniej. z kolejki skm mam spacerkiem ok 10 minut drogi do domu i zauważyłem, że nasza okolica nie stała się zbyt bezpieczna w ostatnich miesiącach...

Przykład...wracałem jakieś 2 tygodnie temu z pracy, jadąc kolejką skm pomyślałem sobie, że wejde na stacje benzynową <zaraz przy skm na śmiechowie> i kupie sobie ze 2 piwka na lepszy sen wysiadając z kolejki popatrzałem wzdłóż dróżki na jej koniec i zauważyłem grupke ok 5-7 osób, wiec stwierdziłem, że sobie podaruje...<rok temu spotkała mnie niemiła sytuacja przy kościele od strony P.Skargi> i poszedłem normalną drogą, czyli przez światła <chwilke czekałem > i widziałem jak przy drodze głównej idzie w tamtym kierunku jakiś chłopak, też wysiadał z skm. Ja będąc już na wysokości tej małej kapliczki widziałem tego chłopaka jak podchodził do nic...i co widze, jak nagle 2 do niego podbiega i zaczynają go bić a reszta się patrzy i śmieje .... jakiego miałem farta, że nie poszedłem po to piwo...a komisariat prawie, że na przeciwko

Rok temu przyjechał do mnie znajomy z Łodzi, wiec wybraliśmy się na piwko na miasto była z nim jego dziewczyna oraz moich 2 znajomych. W ten sam dzień na Konopnickiej odbywał się jakiś festyn dla dzieci czy coś...nie pamiętam już. I jak się wracaliśmy do domu <ok.24-tej> i byliśmy na wysokości starego kościoła <kalpica> to podeszło do nas 3 chłopaków <w tym momencie byłem tylko ja, kolegi dziewczyna i moj znajomy, a moj znajomy z Łodzi i drugi kolega byli za potrzebą w drozce przy tej churtowni> podchodzą do nas i zaczynają okładać mojego kolege, wiec się stawiłem za nim i zaczeli okładać mnie widząc, że nie dajemy rady zawołałem tych 2 co poszli za potrzebą i co widze...za nimi wybiega 3-4 kolejnych wiec długo się nie zastanawiając uciekaliśmy w każdym możliwym kierunku....a ja z rozbitym nosem i zębek wróciłem do domu z resztą tam przy kościele, tej kalpicy często w wejściu stoi kilku osiłków z psami i zaczepiają ludzi...słyszałem, że nawet księdzu okna wybijali tez...

Następny przykład to zasłyszane z opowieści kolegi <nie wiem czy to prawda> ale podobno kiedyś jakiś 17-sto latek biegał z mieczem czy czymś podobnym w okolicy Konponickiej i zranił jedną osobę...

Mamy tutaj komisariat policji....a takie rzeczy się tu wyprawiają...

...co Wy myślicie na temat bezpieczeństwa na Śmiechowie??

Pozdrawiam

  Dziecko
Temat jak dla mnie bardzo na czasie. Mam teraz pod opieka czteroletnia dziewczynke. Takie dzicko zadaje setki czesto niewygodnych pytań.
Dla mnie najwazniejsza jest pewna spjnośc tego co sie mówi i robi. słowa to nie wszystko, czyny sa chyba wazniejsze.
Bardzo chcizla bym byc w wielu sprawach podobna do mojej matki, ale nie umiem. Nie wiem jak p[rzekazac swiat dziecku, ona jakos wiedziała.
Kiedy byłam mła mama niem pracowała, poswięcała wiekszość czasu mi, a potem mi i mojemu bratu. Dzieciństwo miałam bardzo udane. nie brakowało mi niczego. Wychowywałam sie w wielkim domu za miastem, miałam spokój, dobre towazystwo. Mama zachecała mnie do zdobywania wiedzi, miałam pełno zabawek które pozwalały mi sie rozwijac w wieku póltora roku mówiłam jak 4 letnie dziecko. w wieku 3 umiałam czytac i pisac. Miałam mase zabawek, nie było problemu z ich kupieniem. Prowincjonalne dzieci czasami jeździły na rynek do miasta ja do pewexu ( czy jak sie to pisze). Miałam wiele rzeczy z zagranicy. A przy tym wszystkim mama uczyła mnie dzielenia sie z innymi. Razem robiłysmy paczki dla bedniejszych. ale nie z ogólnego, ale z moich rzeczy tez. Oddaałam swoje zabawki, słodycze.
Mimo, ze miałam mase bajek na kasetach nie byłam posadzona przed tv bez kontroli. Kazda bajke po raz pierwszy ogladałam z mama, która tłumaczyła cos co mogłam odebrac źle. Duzo mi czytała, ja tez duzo czytałam, bawiłysmy sie w wymyslanie bajek, jednej nocy ona nastepnej ja.
Do tego szacunek do dziecka. Ja wiedziałam, że jestem takim samym człowiekiem jak rodzice tylko, że młodszym, mniejszym.
Kiedy miałam 12 lat sytuacja materialna sie troche pogorszyła. Zamieszkalismy w Łodzi. Nowe towazystwo, takie inne, dla mnie troche dzikie, ale i fascynujace. nikt mnie nie gonił jak zobaczył z fajka. Tatus poczestował w domu, uczył sie zaciagac. Ta nauka skończyła sie w kiblu. Specjalnie kupił takiego mikołaja na baterie który umiał palić fajki, pokazał mi jaki brudny filtr, powiedział ze takibrud mam w srodku, że to niszczy młody organizm. zrozumiałam. To samo jesli chodzi o alkohol, miałam do niego prawo, nie był niczym nadzwyczajnym. Nie rozumiałam rówiesmików którzy pija z wielkim podnieceniem cos za smietnikami. Ja mogłam w domu.
Wydaje mi sie, że w czasie komuny jakos łatwiej było wychowac dziecko.

  No to jak wszyscy juz pisza...
... to i ja jeszcze dorzuce swoje trzy grosze opisujac to, co ja
zapamietalem najlepiej.
    Wyjazd do Wrocka mielismy umowiony z mefem i Klara z Wawy o 8:20. Mef
sie stawil, ale Klary nie bylo. W koncu gdzies w okolicach Skierniewic sie
cudem odnalazla. W Lodzi dosiadla sie Ally i taka ekipa jechalismy dalej. We
Wrocku mielismy juz oczywiscie pol godz. spoznienia ale to nic. Czekala na
nas chyba 8 osobowa ekipa i razem poszlismy na rynek. Tam w sumie nic nie
robilismy i ktos rzucil haslo, zeby pojsc do naszego wspanialego miejsca
noclegowego :) Znalezlismy Dom Studencki Jakistam, zostawilismy troche
bagazy, zabralismy gitary i inne duperele i znowu na Rynek.
No i sie zaczelo. Poschodzilo sie cale towarzystwo, przybylo troche gitar i

wsrod dzieci i starszego towarzystwa... Cyganska orkietra, ktora chyba jest
tam stalym elementem krajobrazu musiala wobec takiej konkurencji jak nasza
zrezygnowac - po bardzo krotkiej wymianie zdan usuneli sie w cien :)
Potem poszlismy do przeslawnej Malgoski. Poczatek imprezy, kiedy ludzie nie
byli jeszcze tak bardzo wstawieni, glosy mieli nie zjechane byl zajebisty -
pomieszczenie 3x6 metrow, wysoki na 1,5-2 m, 3 metry pod ziemia, ze 20 osob,
5 gitar, 2 tamburyny i HALAS!!! ZAJEBISCIE!!!!
Potem impreza zaczela sie rozdzielac, powstaly konkurencyjne grupki skupione
wokol gitar, na ktorych zostaly jeszcze jakiekolwiek struny i dalej picie,
spiewanie i gadanie. Gdzies kolo 23.00 gdy wszystkim zaczal siadac
glos,zaczelismy sluchac bootlegow i oczywiscie nie obylo sie bez dobicia
naszych biednych strun glosowych, wymeczonych litrami piwa i setkami
decybeli ktore przez nie przeszly.
Niestety ok. polnocy musielismy oposcic ten wspanialy przybytek i udac sie
do schroniska. Mielismy pomysl - kupimy piwo i imprezujemy dalej. Jednak
wbrew pozorom kupienie piwa w ponad polmilionowym miescie po godz. 22.00 nie
jest tak proste jak mogloby sie to wydawac... Cytat: "Sprzedaz alkoholu w
godz. 8:00 - 21:45"... nie mam slow. W koncu niezastapiona Chyna wymyslila,
ze mozeby pojechac na stacje i tam sie zaopatrzyc. Wybrala sobie na
towarzysza Sowieta, ktory wtedy jeszcze troche kontaktowal ;))))) i
pojechali. My poszlismy do schroniska i czekalismy na naszych wybawicieli.
Po ich przybyciu wykonczylismy pozostale browarki, ponucilismy pare piosenek
(bo spiewac z takimi glosami juz sie nie dalo) i poszlismy spac.

i dlaczego, w kazdym razie zwlekanie sie z lozek zajelo nam ze 3 godziny. W
lepszym lub gorszym (Sowiet) stanie udalismy sie (znowu) na Rynek. Niestety
mef i ja musielismy sie za niedlugo zwijac, wie posluchalismy sobie troche
reagge Grahama i spolki i musielismy zasuwac na dworzec.
Po jezdzie dluzszej o 1,5 godz niz plan dotarlismy w koncu do Wawy. Z wrocka
zostalo mi:
mniej kasy
zjechane gardlo
kac w niedziele
wspomnienie chyba najlepszej imprezy na jakiej bylem!!!!!!
Mam nadzieje, ze uda sie nam cos takiego powtorzyc. I oby jak najszybciej!!!
A ci co nie byli to moga tylko zalowac!!!!!
Pozdrawiam wszystkich!!!

Szymon

PS. A najlepsze bylo to jak Chyna w Malgosce 5 razy pytala sie mnie jakiego
mam nicka... A w niedziele dalej nie mogla mnie zapamietac :((((( Tak malo
rzucam sie w oczy :((((( Zaraz sie poplacze...

;)))


  Do Piotra Piesika
Jesli w poprzednim liscie ("Nie bredzić!") poszedłem za ostro i uraziłem Cię, to
przepraszam. Trochę mnie poniosło.
Poniosło mnie chyba zaś dlatego, że juz któryś raz przeczytałem twój argument o
rzekomym prawie rodziców do kształtowania pogladów dziecka, stawianych na równi
z prawem do decydowania o rodzaju obuwia, jakie ma nosić. To błąd, Piotrze,
błąd. Po prostu mylisz prawa z OBOWIĄZKAMI. To obowiązkiem rodziców jest wyżywić
i ubrać dziecko, chronić je i bronić, zapobiegać  chorobie i leczyć jesli nie
udało się zapobiec. To wszystko są OBOWIĄZKI, a nie żadne prawa. Zakaz
opuszczania domu po godzinie - dajmy na to - dwudziestej, to tez realizacja
obowiązku zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, tak samo jak zakaz chodzenia po
kruchym lodzie. To wciąż tylko OBOWIĄZEK.
Mówienie o jakichkolwiek PRAWACH rodziców względem dzieci jest bardzo ryzykowne,
bo jeśli usankcjonujemy jakiekolwiek PRAWA, to jak wytyczyć ich granicę. Jeśli w
społeczności żydowskiej (do narodu nic nie mam, żeby była jasność, nawet lubię
tych "oryginałów" i bardzo zdolnych, pracowitych ludzi) wolno okaleczać
niemowlęta amputując im (bez medycznej konieczności) kawałek ciała, to dlaczego
poprzestać na napletku? A może umówimy się, że wolno też (jak niegdyś) jaja. Nie
będzie latał za babami, nie zamorduje go więc żaden rywal, a przy okazji będzie
ładnie śpiewał cienkim głosem i może nawet zrobić karierę. Albo czemu poprzestać
na jajach ? A może przytniemy mu też uszka w szpic, jak dobermanowi. Bedzie
oryginalny i elegancki. Albo dziewczynce skrępujemy i wymodelujemy stópki na
numerek buta "jedyneczkę". W końcu tradycja chińska w tym ostatnim względzie
liczy znacznie wiecej lat niż tradycja klepania pacierzy do żydóweczki Marysi.
Albo nie, calkiem utniemy bachorowi nóżki. Będzie miał dobrze jak nikt. Każdy
turysta rzuci mu rupię ze współczucia. Bo jak zostawimy mu nóżki, to kto go
wykarmi ? Umrze biedak z głodu w rynsztoku w tej Kalkucie.
I tak powoli, powoli dojdziemy z tymi uprawnieniami rodzicielskimi do ... no,
zgadnij dokąd ?
Ale przecież wolno nam. Jesteśmy rodzicami. Mamy władze nad dzieckiem. To nasza
własność. Wolno nam uformować mu zarówno poglądy jak i nóżki. Albo zdeformować.
Albo w ogóle udusić, bo wyszedł z tej "dziurki" jakiś taki nieładny - łysy i
pomarszczony, a chcieliśmy przystojnego bruneta.
No, więc gdzie kończą się te nasze PRAWA ? Powiesz: nie zabijaj! A czy człowiek
to tylko ciało czy też może, Panie Katoliku, także dusza. A tę duszę to wolno
nam katować, ugniatać jak ciasto, deptać i formować po swojemu?
I tylko nie ściemniaj mi tu, że to "za młodu", a jak podrośnie to sobie
wybierze. Przycięte uszy też można już obecnie nasztukować. Niestety, procesy
psychiczne, takie jak kształtowanie osobowości, są już nieodwracalne i właśnie o
to wam chodzi. A jeśli nie o to, to pomajstrujcie raczej swoim dzieciom przy
siurdaskach niż przy mózgach !!!
Stefan

  Do Piotra Piesika

| błąd. Po prostu mylisz prawa z OBOWIĄZKAMI. To obowiązkiem rodziców
jest wyżywić
| i ubrać dziecko, chronić je i bronić, zapobiegać  chorobie i leczyć
jesli nie
| udało się zapobiec. To wszystko są OBOWIĄZKI, a nie żadne prawa.
Zakaz

Obowiazkiem jest zapewnic obuwie. JAKIE to bedzie obuwie - to juz
decyzja rodzicow, do ktorej maja prawo. Tak samo obowiazkiem jest
zapewnic tzw. wychowanie. Jakie - to juz sprawa ich decyzji. Moze byc
ateistyczne, moze byc religijne.

| opuszczania domu po godzinie - dajmy na to - dwudziestej, to tez
realizacja
| obowiązku zapewnienia dziecku bezpieczeństwa, tak samo jak zakaz
chodzenia po
| kruchym lodzie. To wciąż tylko OBOWIĄZEK.

Z ta 20:00 to nie przesadzaj, bo tak samo moge powiedziec, ze
chodzenie do kosciola wynika z obowiazku zapewnienia bezpieczenstwa
(jak nie bedzie chodzil to trafi do piekla). Kto do jasnej ciasnej
mowi, ze akurat 20:00? Ano RODZICE, moj drogi! Tylko rodzice. Zadne
prawo tego nie stanowi.

| Mówienie o jakichkolwiek PRAWACH rodziców względem dzieci jest
bardzo ryzykowne,

Zgadzam sie. Jednak w praktyce takie prawo istnieje. Musisz zapewnic
dziecku ubranie, ale z jakiego one bedzie materialu i jaki bedzie
mialo kolor, to Twoja decyzja i niczyja wiecej. Wierz mi, rzadko kto
pyta dzieciaka o zdanie kupujac mu ciuchy. I nie twierze ze to dobrze
i ze tak musi byc, ale dopoki rodzina jest postawowa komorka spoleczna
trudno byloby to zmienic.

| Ale przecież wolno nam. Jesteśmy rodzicami. Mamy władze nad
dzieckiem. To nasza
| własność. Wolno nam uformować mu zarówno poglądy jak i nóżki. Albo
zdeformować.

No dobra. Wyobrazmy sobie, ze poglady dziecka moga rosnac same tak
samo jak nozki. Za pare lat bedziesz sie bal wyjsc na ulice. A w ogole
to kto pozwolil uczyc malenkie dzieci jezyka polskiego? Moze lepiej
nie uczyc ich zadnego jezyka, niech jezyk sie sam uformuje tak jak
nozki.

Zrozum, ze czlowiek to nie piesek i o ile rozwojem ciala rzadzi kod
genetyczny, to rozwojem umyslu rzadzi otoczenie, a przede wszystkim
opiekunowie. Naukowcy juz dawno dowiedli, ze ludzki mozg nie rozwija
sie samoczynnie tak jak rece i nogi, do jego prawidlowego
ksztaltowania potrzebna jest pomoc spoleczenstwa. A podstawowa komorka
spoleczenstwa jest rodzina.

Piotr

Piotrusiu,
ja jestem bajkopisarz i trzeba mnie czytać jak Krasickiego. Piszę o
zwierzątkach, a mam na mysli ludzi. Nie chodzi o to, czy godzina ma być
dwudziesta czy dwudziesta trzecia. Idzie o bezpieczeństwo.
Generalnie chodzi zaś o zasady, o pewną "filozofię". O wolność lub jej brak.
Uczenie dziecka języka to też OBOWIĄZEK zapewnienia mu mozliwości komunikowania
się.
Bardzo mi przykro, że z obu moich listów zdołaleś wyczytać tylko tyle, co
komentujesz.
Trudno.
Stefan


  przed mowa

Dzieki  za   usmiechy   Marco  :-)
i   Pitrowi  tez   bardzo  :-)
mongoidalnie  :-)

mam  tu   teraz   " impreze "    i    co   chwile   zmiana  tematu
obiecalem   ,  ze  nie  uciekne   ( od  razu  ;)   no  to  posiedze   troche
z  Wami
nie  wierze   w   zycie   " towarzyskie "    ale  wypic  moge
do  Was
mój   Los  ma  na  imie  Marco
poznalismy  sie   nad  drutem  w  szczerym  polu
wiele  lat  temu   ,   byl  wsród  innych
mustangów   -   nie  wiedzial  ,   ze  czekaja  ( ? )
na  adopcje   ,  bo  przeszkadzali   wiesniakom  w  pracy
Teraz   juz  oficjalnie  Razem  -   jak  Pinokio  ze  swoim  konikiem
polnym   . . .
wracajac  do  naszych   Inuitów
swój    " kraj "  nazywaja    * ziemia  pragnienia *
wody  pitnej  trzeba   ( dlugo  i  gleboko ) szukac
spróbuj  napic  sie   sniegiem   -   przy  swieczce
przed   snem   i  po  ,  bo  w  dzien   w  biegu   z  psami
tylko  polizac   mozesz   .  Rodzili  sie   tez  w  sniegu  ,  wiec
siusiu   ,  dla  nich   zaden  problem  .  Dzisiaj   mieszkaja   w  domach
to  jest  powazne  -   dzieciakom  wysychaja   blony  bebenkowe  ,  gluchna
za  sucho  .  starsze  wdychaja  benzyne   a  dorosli   pija   przed
telewizorem
Za   15000 $   masz  safari   na  bialego  misia   z  przewodnikiem   itp.
Troche   zwyczajów
to  nie  prawda   ze  zostawiali  starych  -  slabych    " na  lodzie "
codziennie  musieli  znalezc   odpowiedz   na  dwa  pytania  :
gdzie  beda  spali  i  co  beda   jesc  ,  wiec  gdy  w  drodze
ktos   czul   ze  opóznia  innych  prosil   zeby  sie   pospieszyli
predzej   " cos "   znajda   a  on   spokojnie  przyjdzie  na  gotowe  ;)
druga  sprawa  -  gdy  jedna  rodzina  miala  dzieci   a  ich  sasiedzi
nie
to  dzielili  sie   jak   psami   -  z  milosci   no  i  latwiej   przetrwac
zadnych   szoków  ,  stresów  ,  zalów   -  dzieciaki  nie  czuly  sie
porzucone
bo   kochaly  z  ufnoscia   i   byly   tak  kochane
Biali   ( turysci )   zwietrzyli   w  tym   interes  -  zaprzyjazniali  sie
,
zeby  dostac  dziecko  i  sprzedac  (  tzw.  koszty  posrednictwa  )
Teraz   juz   zabroniono  tych   ( ro ) zbiorów .
Swiat  im  sie  konczyl  ,  ale  znowu   jest  nadzieja  . . .   ale
przynudzam
Wasz  korespondent   j  ( an )

chyba  przesadzilem
jak  zwykle  ;-)


  przed mowa
no nie ma tragedii
dało się skonsumować
jestem pod wrażeniem
(że) ty masz taką płynność
klawiatury (bez alta) widzę (że)
moje myśli ledwo (na/
po)dążają w przedziwnych
kierunkach super
to jest wyobraźnia
na gorąco
; ))
tylko marco mustang stoi w polu
a ja?
:((

p. :)

Dzieki  za   usmiechy   Marco  :-)
i   Pitrowi  tez   bardzo  :-)
mongoidalnie  :-)

mam  tu   teraz   " impreze "    i    co   chwile   zmiana  tematu
obiecalem   ,  ze  nie  uciekne   ( od  razu  ;)   no  to  posiedze
troche
z  Wami
nie  wierze   w   zycie   " towarzyskie "    ale  wypic  moge
do  Was
mój   Los  ma  na  imie  Marco
poznalismy  sie   nad  drutem  w  szczerym  polu
wiele  lat  temu   ,   byl  wsród  innych
mustangów   -   nie  wiedzial  ,   ze  czekaja  ( ? )
na  adopcje   ,  bo  przeszkadzali   wiesniakom  w  pracy
Teraz   juz  oficjalnie  Razem  -   jak  Pinokio  ze  swoim  konikiem
polnym   . . .
wracajac  do  naszych   Inuitów
swój    " kraj "  nazywaja    * ziemia  pragnienia *
wody  pitnej  trzeba   ( dlugo  i  gleboko ) szukac
spróbuj  napic  sie   sniegiem   -   przy  swieczce
przed   snem   i  po  ,  bo  w  dzien   w  biegu   z  psami
tylko  polizac   mozesz   .  Rodzili  sie   tez  w  sniegu  ,  wiec
siusiu   ,  dla  nich   zaden  problem  .  Dzisiaj   mieszkaja   w  domach
to  jest  powazne  -   dzieciakom  wysychaja   blony  bebenkowe  ,
gluchna
za  sucho  .  starsze  wdychaja  benzyne   a  dorosli   pija   przed
telewizorem
Za   15000 $   masz  safari   na  bialego  misia   z  przewodnikiem   itp.
Troche   zwyczajów
to  nie  prawda   ze  zostawiali  starych  -  slabych    " na  lodzie "
codziennie  musieli  znalezc   odpowiedz   na  dwa  pytania  :
gdzie  beda  spali  i  co  beda   jesc  ,  wiec  gdy  w  drodze
ktos   czul   ze  opóznia  innych  prosil   zeby  sie   pospieszyli
predzej   " cos "   znajda   a  on   spokojnie  przyjdzie  na  gotowe  ;)
druga  sprawa  -  gdy  jedna  rodzina  miala  dzieci   a  ich  sasiedzi
nie
to  dzielili  sie   jak   psami   -  z  milosci   no  i  latwiej
przetrwac
zadnych   szoków  ,  stresów  ,  zalów   -  dzieciaki  nie  czuly  sie
porzucone
bo   kochaly  z  ufnoscia   i   byly   tak  kochane
Biali   ( turysci )   zwietrzyli   w  tym   interes  -  zaprzyjazniali
sie
,
zeby  dostac  dziecko  i  sprzedac  (  tzw.  koszty  posrednictwa  )
Teraz   juz   zabroniono  tych   ( ro ) zbiorów .
Swiat  im  sie  konczyl  ,  ale  znowu   jest  nadzieja  . . .   ale
przynudzam
Wasz  korespondent   j  ( an )

chyba  przesadzilem
jak  zwykle  ;-)




  Paląca sprawa.
witam pana ja tu nowy : ))
przeczytałem pańską bardzo grzeczną bajkę i żałuję że jak pani Krysia nie
mogę jej do poduchy wyrecytować jakimś pociechom ; ))
no może jakąś specjalnie wypożyczę na tę okazję(?)
mam 2 malutkie uwagi które mi się rzuciły na uszy
1. straty równać - mi się widzi
2. wygodne zajmując ławki
rozczuliły mnie szczególnie te 2 proce na obronę przed słoniami
pozdrówka
pit : )
ps. no mam nadzieję że tym razem wceluję tam gdzie zamierzam ; )

Witam! :)
Dziękuję za tak miłe przyjęcie wiersza "Paląca sprawa".Dlatego też
pozwalam
sobie podzielić się przygodami mego synka. Jak z tego wynika "Jabłko nie
może upaść daleko od jabłoni". ;)

Bracia.

Mały Piotruś razem z bratem,
chcieli poznać wiele krain
a iż działo się to latem,
zwiedzać łodzią się wybrali.

Rejs już mieli wytyczony,
by nie tracić w drodze czasu
cienką linią był znaczony
wprost na mapce tej z atlasu.

Chcąc zaś zdobyć wiele sławy,
jak i nabrać też praktyki.
Trasa wiodła od Warszawy
prościuteńko do Afryki.

Wzięli z sobą dwa sweterki
Dwa też duże ciepłe koce,
zapasowe pantofelki,
do obrony zaś dwie proce.

ładny szczery choć nie duży,
By sobie spokojnie spali,
gdy oni będą w podróży.

Przeprosili w nim też tatę
za zabrane z domu koce.
Przyrzekli wyrównać stratę
śląc z Afryki mu owoce.

Łódź od brzegu odepchnęli
Piotr odwinął swe nogawki
z prądem Wisły się puścili
wygodnie zajmując ławki.

Słońce praży mocno z nieba,
wietrzyk wieje południowy.
Więc czegóż im więcej trzeba,
chyba tylko nakryć głowy.

Kiedy zaś minęli  mosty
jęli swe prostować nogi
a tu patrzą brzeg porosły ,
i wiślane dwie odnogi.

Piotruś się po głowie drapie
prostą Wisłę przecież mamy.
Tak wygląda to na mapie
a brat chlipie zawracamy.

Nagle słyszą głos silnika
wiec umilkli na wpół słowa
A tu już ku nim pomyka,
szybka łódka patrolowa

Policjant z za steru wstaje
smyki, dokąd tak płyniecie same.
Chcecie zwiedzać obce kraje?
Czy wolicie spotkać mamę?

Obaj zgodnie wyszeptali,
chcemy ujrzeć mamę, tatę.
Szybko więc łódź przywiązali
by uniknąć czasu stratę.

Już policjant wolno ruszył,
obok braci dwóch posadził.
Widok chłopców tak go wzruszył,
iż wyprawy ich nie zdradził.

Przestrzegł tylko by już więcej
sami łódką nie pływali.
W zamian za to obaj chłopcy
łkając szczerze dziękowali.

Tata z mamą się zdziwili
powróciwszy późno z pracy,
że ich dzieci tacy mili
i w dodatku grzeczni jacy...

Andrzej.